Softnacjonaliści. Czy Magyar ponownie zbliży Węgry do Unii Europejskiej?
Forsując liberalną politykę, nigdy nie pokonasz Orbána. Tylko jeśli pozostaniesz po stronie konserwatywno-nacjonalistycznej, może się to udać – mówią współpracownicy Magyara
Niewielu polityków może liczyć na wsparcie aż trzech mocarstw w walce o reelekcję. Udało się to Viktorowi Orbánowi, wieloletniemu premierowi Węgier. W kampanię mającą zapewnić mu kolejne lata rządów zaangażowały się Stany Zjednoczone, Chiny i Rosja.
USA, od powrotu do władzy Donalda Trumpa, regularnie wspierają zaprzyjaźnionych polityków w Europie, ale jeszcze nigdy nie robiły tego na taką skalę. Podczas wizyty w Budapeszcie, dosłownie na kilka dni przed głosowaniem, wiceprezydent J.D. Vance mówił o Orbánie, że to człowiek „mądry i bystry”, i zapewniał o jego zwycięstwie. – Kocham Węgry i Viktora. Mówię wam, to wspaniały człowiek – przekonywał z kolei prezydent Trump, który zdalnie dołączył do jednego z wieców szefa Fideszu. Zażyłą przyjaźń Orbána z republikanami wykorzystuje się na wszystkich szczeblach. – Tak prowadzą kampanię lokalni działacze Fideszu: pokazują zdjęcia Orbána z Trumpem, podkreślają wizyty członków administracji na Węgrzech i na tej podstawie budują swój przekaz – mówi mi osoba ze sztabu opozycji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.