Rumunia potyka się o SAFE. Ceny uzbrojenia poszły w górę
Perspektywa pojawienia się miliardów euro z programu SAFE podniosła ceny broni. Z żądaniami koncernów pierwsza zderzyła się Rumunia.
To drugi po Polsce największy pożyczkobiorca programu. Komisja Europejska przyznała jej 16,7 mld euro, z czego 9,6 mld miano przeznaczyć na uzbrojenie. Bukareszt w styczniu, jako jeden z pierwszych ujawnił listę planowanych zakupów. Gdy doszło do negocjacji z producentami sprzętu, rząd napotkał nieprzewidzianą przeszkodę.
– Gdy rozpoczęliśmy dyskusje o SAFE, niektórzy prywatni producenci amunicji przedstawili swoje oferty cenowe. Teraz, gdy podpisujemy kontrakty, wracają do nas z cenami wyższymi o ok. 30 proc. w stosunku do kwot, które wcześniej sami zaproponowali. Nie zaakceptujemy tego – oświadczył minister obrony Radu Miruță. Rumuński przypadek to ostrzeżenie dla Polski, która z programu SAFE ma dostać najwięcej, bo prawie 44 mld euro. Politycy uspokajają, że nasza struktura zakupów różni się od rumuńskiej i skupia się na rodzimym przemyśle. Przewagą ma być stawianie na firmy z Polskiej Grupy Zbrojeniowej, a nie na dostawców z zagranicy. W te zapowiedzi nie do końca wierzy część ekonomistów. ©℗ Czytaj więcej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.