Umowa UE–Mercosur w instytucjonalnej próżni. „Węzeł gordyjski”
Komisja Europejska wciąż nie zdecydowała, jak wybrnąć z kłopotów, w które wpędził ją wniosek skierowany przez europosłów do TSUE. Polityczna rodzina Ursuli von der Leyen domaga się jak najszybszego wprowadzenia w życie umowy UE–Mercosur
Gdy 21 stycznia Parlament Europejski (PE) różnicą 10 głosów zdecydował o wysłaniu umowy UE–Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, wśród przeciwników porozumienia z południowoamerykańskim blokiem zapanowała euforia. Eurodeputowani przekonywali, że do czasu wydania opinii przez sąd w Luksemburgu, co może zająć nawet dwa lata, plany zniesienia barier w handlu z Ameryką Południową pozostaną wyłącznie na papierze. Ale istnieje też inny scenariusz.
Żądamy wstrzymania
„Jest decyzja! Parlament Europejski skierował umowę UE–Mercosur do TSUE. To efekt naszej twardej presji w obronie polskiego rolnictwa” – napisał w serwisie X tuż po głosowaniu minister rolnictwa Stefan Krajewski. Sukces polegający na pokrzyżowaniu zamiarów Brukseli przypisywała sobie zarówno strona rządowa, jak i opozycja: Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja. „Mamy to! Mercosur będzie skierowany do TSUE! Żądamy wstrzymania obowiązywania umowy do czasu rozstrzygnięcia!” – grzmiał w mediach społecznościowych europoseł PiS Waldemar Buda.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.