Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

TSUE jednak nie zablokuje umowy z Mercosurem? Liczą na to Niemcy

von der Leyen
Ursula von der Leyen ulegnie presji ws. Mercosuru?
dzisiaj, 15:17
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Przewodnicząca Komisji Europejskiej potwierdziła, że umowa o wolnym handlu między UE a blokiem Mercosur może wejść w życie tymczasowo, bez oglądania się opinię Trybunału Sprawiedliwości UE. Wynika to wprost z decyzji Rady UE z początku stycznia. Ministerstwo Rolnictwa twierdzi, że nie zna dalszych kroków KE i nie ma wiedzy, czy istnieje podstawa prawna do ich podjęcia.

Prowizoryczne stosowanie tymczasowej umowy o handlu między Unią Europejską a Mercosurem (iTA), przewidującej m.in. ograniczenie lub eliminację ceł, zapisano w decyzji Rady UE podjętej 9 stycznia. To właśnie wtedy ambasadorowie państw członkowskich upoważnili szefową Komisji Europejskiej (KE) Ursulę von der Leyen do podpisania umowy z południowoamerykańskim blokiem, co nastąpiło 17 stycznia w Asunción.

W art. 3 wspomnianej decyzji Rady czytamy:

„Do czasu wejścia w życie umowy przejściowej w sprawie handlu (iTA) stosuje się ją tymczasowo, między Unią, z jednej strony, a co najmniej jednym państwem sygnatariuszem Mercosuru, z drugiej strony, zgodnie z art. 23.3 umowy przejściowej w sprawie handlu, począwszy od pierwszego dnia drugiego miesiąca następującego po dniu, w którym co najmniej jedno państwo sygnatariusz Mercosuru (...) powiadomił Unię o zakończeniu swoich odpowiednich procedur wewnętrznych niezbędnych do tymczasowego stosowania umowy przejściowej w sprawie handlu i potwierdził swoją zgodę na jej tymczasowe stosowanie”.

Podczas konferencji prasowej podsumowującej czwartkowy szczyt przywódców państw członkowskich UE von der Leyen potwierdziła, że KE może zacząć stosować zapisy porozumienia zaraz po tym, jak dokument ratyfikuje przynajmniej jeden południowoamerykański parlament, nie czekając tym samym na finał podobnej procedury w Parlamencie Europejskim (PE). Część europejskich stolic miała w czwartek zachęcać Niemkę do jak najszybszego skorzystania z tej właśnie opcji.

Gdy partnerzy z Mercosuru będą gotowi, my również będziemy – powiedziała von der Leyen, zaznaczając, że KE nie wypracowała jeszcze żadnych wiążących ustaleń, co potwierdzają źródła DGP instytucjach unijnych. – PE analizuje, czy Komisja rzeczywiście może wykonać taki ruch – słyszymy.

Prowizorka najtrwalszym rozwiązaniem

W wymarzonym przez komisarzy scenariuszu pełna ratyfikacja umowy iTA oznaczałaby, że zgodę na jej uruchomienie wyraziły zarówno Rada UE (co miało miejsce 9 stycznia), jak i europosłowie. PE nie dość, że nie zainicjował procesu ratyfikacyjnego, to jeszcze – ku rozpaczy KE – wystąpił do Trybunału Sprawiedliwości UE o opinię ws. zgodności umowy UE–Mercosur z traktatami. Radość przeciwników liberalizacji handlu z Ameryką Południową – przekonanych, że postępowanie w TSUE zamrozi plany KE na lata – okaże się jednak krótkotrwała, jeśli von der Leyen rzeczywiście postawi na tryb prowizoryczny.

– Decyzja Rady UE z 9 stycznia istotnie zezwala na tymczasowe stosowanie umowy, gdy co najmniej jedno z państw Mercosuru zakończy swoją wewnętrzną procedurę i powiadomi UE o tym fakcie oraz o zamiarze tymczasowego stosowania umowy – informuje nas Carlo Zarcone z biura prasowego Rady UE.

Dodaje, że w praktyce procedury po drugiej stronie oceanu mogą zająć nawet kilka miesięcy, zwłaszcza, jeśli kraje Mercosuru solidarnie poczekają na siebie do chwili, aż umowa przejdzie przez wszystkie cztery legislatury.

– Formalnie KE rzeczywiście może zwrócić się do Rady o zgodę i po jej uzyskaniu rozpocząć realizację umowy w trybie tymczasowym. Trzeba natomiast pamiętać, że w ubiegłym tygodniu Ursula von der Leyen publicznie deklarowała, że nie zamierza stosować trybu przyspieszonego. Zastanawiam się, czy po środowym głosowaniu w PE ws. skierowania umowy do TSUE rzeczywiście pojawi się chęć, by wprowadzać porozumienie z Mercosurem prowizorycznie – mówi DGP Krzysztof Hetman, europoseł Polskiego Stronnictwa Ludowego i Europejskiej Partii Ludowej oraz współautor wniosku do TSUE.

Wiceszef europarlamentarnej komisji rolnictwa przypomina, że w sprawie Mercosuru europarlament próbowano zignorować już wielokrotnie. – Zaczynając od klauzul bezpieczeństwa, które chciano wprowadzić bez debaty i możliwości składania poprawek, kończąc na dwumiesięcznym sabotowaniu naszego wniosku do trybunału w Luksemburgu. W obu przypadkach zwolennicy umowy ponieśli porażkę – podkreśla Hetman.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW), pytane o ewentualne dalsze losy umowy UE–Mercosur, przekazało nam, że „nie ma wiedzy co do dalszych kroków KE i czy istnieje podstawa prawna do ich podjęcia”, a w ostatnich dniach do resortu docierały na ten temat jedynie „komentarze i spekulacje pojawiające się w ogólnodostępnej przestrzeni medialnej”. Jednocześnie zdaniem MRiRW „nie do zaakceptowania jest pominięcie PE jako instytucji reprezentującej głos obywateli UE”.

W opinii byłego komisarza ds. rolnictwa Janusza Wojciechowskiego porozumienie będzie stosowane „tymczasowo i przejściowo, czyli wiecznie, bo, jak wiadomo, prowizorki są najtrwalsze”.

„A jak umowa nigdy nie wejdzie w życie, to i tak będzie stosowana. A TSUE powie – no przecież umowa nie weszła w życie, w czym problem?” – napisał Wojciechowski w serwisie X. Zaapelował też do polskiego rządu, by na podstawie art. 263 Traktatu o funkcjonowaniu UE zaskarżył do TSUE decyzję Rady UE z 9 stycznia. Termin, jak przestrzega były unijny urzędnik, upływa 9 marca.

Rozłam w obozie chadeków

Polityczna rodzina von der Leyen w większości opowiada się za tym, by nie zwlekać, bo odłożenie paktu z Mercosurem na półkę ośmieszyłoby UE i podważyło jej wiarygodność. Choć w środę doszło w EPP do rozłamu, proporcja między pro- i antymercosurowymi skrzydłami jest daleka od równowagi. Za przekazaniem umowy do TSUE rękę podniosło 43 chadeckich eurodeputowanych, w tym wszyscy obecni na sesji Polacy, natomiast aż 135 było przeciwko.

Decyzję PE głośno krytykują głównie (choć nie tylko) niemieccy europosłowie EPP na czele z liderem frakcji Manfredem Weberem. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz, a więc z partyjny kolega von der Leyen ze współtworzącej EPP Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej, nazwał rezultat środowego głosowania „godnym ubolewania”, zwłaszcza w kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej.

„Jesteśmy przekonani o legalności umowy, która musi wejść w życie tymczasowo. Koniec z opóźnieniami” – zakomunikował w mediach społecznościowych szef niemieckiego rządu. Podobną oceną podzielił się przewodniczący komisji handlu zagranicznego PE Bernd Lange – również Niemiec, choć dla odmiany reprezentujący Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów.

Entuzjaści zacieśnienia relacji handlowych z Ameryką Południową podnoszą też argument ekonomiczny, powołując się m.in. na wyliczenia think tanku European Centre for International Political Economy (ECIPE). Według analityków gdyby ratyfikację udało się dopiąć w 2021 r., w ciągu kolejnych czterech lat wartość unijnego eksportu urosłaby o dodatkowe 183 mld euro, a PKB Wspólnoty – o 291 mld euro.

„Ta skumulowana strata, odzwierciedlająca nie tylko utracone szanse eksportowe, ale także niezrealizowane korzyści wynikające z lepszego dostępu do surowców i zdywersyfikowanych łańcuchów dostaw, odpowiada ok. 1,6 proc. nominalnego PKB UE (w 2024 r. – red.)” – czytamy w raporcie think tanku z siedzibą w Brukseli. ECIPE prognozuje, że jeśli stan rzeczy nie odmieni się w 2026 r., wartość „utraconego” eksportu po stronie UE dobije do 216 mld euro, a w przypadku PKB sięgnie 344 mld euro.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.