Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Były premier przed sądem za szkodzenie Sarkozy’emu

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Kolejny francuski premier stanął wczoraj przed sądem. Po tym, jak pięć lat temu na 14 miesięcy pozbawienia wolności skazany został Alain Juppe, tym razem w jego ślady może pójść poprzedni szef rządu Dominique de Villepin.

Prokurator zarzuca mu próbę uwikłania w korupcję obecnego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego - podjętą jeszcze w czasach, gdy Sarko piastował urząd ministra spraw wewnętrznych.

Akt oskarżenia opisuje, jak premier próbował wmieszać swojego ambitnego ministra w jeden z największych skandali w powojennej historii Francji, tzw. aferę Clearstream. Sarkozy’emu przypisano wówczas posiadanie tajnego konta w banku Clearstream, na którym szef resortu spraw wewnętrznych miał gromadzić pieniądze pochodzące z łapówek. Choć wina de Villepina w tej sprawie nie została jeszcze dowiedziona, to z pewnością podczas procesu wyjdzie na jaw wiele niewygodnych faktów pokazujących, jak uprawiali politykę najważniejsi ludzie we Francji epoki Jacques’a Chiraca.

Wczoraj oskarżony usłyszał prokuratorską wersję wydarzeń z 2004 r. De Villepin jest w niej intrygantem, który za przyzwoleniem Chiraca miał "zatopić" ministra Sarkozy’ego. - Na tej aferze de Villepin skorzystał pośrednio, choć absolutnie świadomie - mówił francuski prokurator generalny Jean-Claude Marin.

Gdy w 2004 r. wybuchła afera Clearstream, Renaud van Ruymbeke, sędzia odpowiedzialny za sprawę tej luksemburskiej spółki rozliczeniowej - oskarżonej o pośrednictwo w praniu brudnych pieniędzy, otrzymał z "anonimowych źródeł" tajemniczą listę nazwisk kilkuset czołowych francuskich polityków i biznesmenów. Mieli oni otrzymać łapówki za pomoc w przeprowadzeniu transakcji sprzedaży wojskowych fregat Tajwanowi. Wśród wymienionych był też Nicolas Sarkozy.

Obecny prezydent utrzymuje, że de Villepin polecił natychmiast upublicznić tę wiadomość - po to, by skompromitować rywala w wyścigu o schedę po Jacques’u Chiracu.

Przeciwnicy prezydenta twierdzą, że nie ma pewności, czy prokurator w tym przypadku działa w pełni obiektywnie. - Po raz pierwszy w historii Francji urzędujący prezydent próbuje dochodzić w sądach sprawiedliwości we własnej sprawie. To niepokojące, bo przecież on bezpośrednio mianuje prokuratora i pośrednio sędziów - mówi nam dziennikarz sądowy "Liberation" Renaud Lecadre. - To narusza zasadę równości praw, ale Sarkozy najwyraźniej nie ma takich skrupułów - dodaje.

Były premier już wczoraj odwrócił oskarżenie: twierdzi, że znalazł się przed sądem, "bo uwziął się na niego jeden człowiek". Zapewnił, iż nie wiedział o prawdziwej naturze Clearstream i że to obecny prezydent - doskonale wiedząc o niewinności swojego ówczesnego szefa - wykorzystał cały aparat MSW, by go wyeliminować z wyścigu do Pałacu Elizejskiego.

- Villepin zostanie w końcu uniewinniony. Nawet jeśli ujawnił informacje kompromitujące Sarkozy’ego, to zrobił to, sądząc, że są prawdziwe. Tyle że po wyczerpaniu wszystkich odwołań proces zakończy się po 2012 r., gdy Villepin nie będzie już mógł startować w wyborach prezydenckich - tłumaczy Lecadre.

W całej aferze jedno jest pewne: afera Clearstream została sfabrykowana. Denis Robert, wątpliwej reputacji dziennikarz śledczy, który został ośmiokrotnie skazany za fałszywe informacje, wydobył z Clearstream autentyczną listę kont i kazał informatykowi Imadowi Lahoudowi dodać do niej nazwiska polityków i biznesmenów, tak aby nie dało się odróżnić prawdy od fałszu. Manipulacja jednak wyszła na jaw: zdemaskowano zarówno fałszerstwo Lahouda, jak i rzekomy przeciek do sędziego van Ruymbeke’a ("anonimowym źródłem" okazał się przyjaciel prawnika, wiceprezes koncernu zbrojeniowego EADS Jean-Louis Gergorin).

jedrzej.bielecki@dziennik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.