Amerykanie puszczają szpiegów w niepamięć
Do nagłej zmiany nastawienia Moskwy - od żądań wyjaśnień do gestów przyjaźni - doszło w wyniku pojednawczej deklaracji wygłoszonej przez Amerykanów.
Aresztowanie przez FBI w niedzielę i poniedziałek jedenastu podejrzanych o szpiegostwo Rosjan Moskwa nazwała początkowo "zagrywką rodem z czasów zimnej wojny". Rosyjską reakcję szybko jednak złagodziło wtorkowe oświadczenie rzecznika Białego Domu Roberta Gibbsa, w którym stwierdził on, że rozbicie rosyjskiej siatki szpiegowskiej nie zastopuje procesu "pieriezagruzki" (czyli amerykańskiego "resetu") relacji pomiędzy Rosją a USA. Gibbs dodał, że oba państwa w ramach nowej współpracy osiągnęły wiele sukcesów - i nie można ich zmarnować. Chodzi zwłaszcza o podpisanie układu o redukcji arsenałów nuklearnych (START II), a także współpracę w kwestiach związanych z Koreą Północną i Iranem.
Rzecznik Białego Domu potwierdził też, że prezydent USA Barack Obama wiedział o przygotowywanej obławie na rosyjską siatkę jeszcze przed wizytą prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa w USA - poruszanie tego tematu uznał jednak za zbędne.
Jedenastka zatrzymanych odpowie przed sądem za działalność szpiegowską oraz pranie brudnych pieniędzy. Większość z zatrzymanych żyła w USA z fałszywą tożsamością od kilkunastu lat. Po akcji FBI rosyjskie MSZ twierdziło, że podejrzani nie popełnili czynów skierowanych przeciwko interesom USA.
nd, interfax
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu