Wyprawa po technologie
Rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew jedzie do USA i nie ukrywa, że chce się uczyć przedsiębiorczości od Amerykanów.
Nieprzypadkowo pierwszym etapem rozpoczętej wczoraj wizyty jest kalifornijska Dolina Krzemowa, serce amerykańskich nowych technologii.
- Chcę popatrzeć, jak pracuje Dolina Krzemowa, i wykorzystać te doświadczenia u nas - mówił Miedwiediew w opublikowanej tuż przed rozpoczęciem wizyty rozmowie z "Wall Street Journal". Dla nikogo nie jest bowiem tajemnicą, że od kilku miesięcy Kreml mocno inwestuje w podmoskiewskiej wsi Skołkowo, gdzie już za kilka lat ma powstać rosyjskie centrum nowych technologii i innowacyjności. Miedwiediew już obiecał 20 mld euro z państwowej kasy na to przedsięwzięcie.
W Kalifornii, po której oprowadzi Miedwiediewa gubernator Arnold Schwarzenegger, rosyjski prezydent będzie nie tylko podpatrywał pracę ikon nowych technologii, jak Google, Cisco, Apple czy Facebook. Zabrał ze sobą do USA cały orszak najpotężniejszych rosyjskich biznesmenów z Wiktorem Wechselbergiem, Michaiłem Prochorowem (właścicielem amerykańskiego klubu koszykarskiego New Jersey Nets) czy potentatem stalowniczym Władimirem Lisinem na czele, którzy chcą współpracować z Amerykanami. W trakcie podróży ma też według rosyjskich mediów dojść do finalizacji wspólnych biznesowych projektów pomiędzy supergigantem obronnym Rostechnologii a Boeingiem czy Kamazem i firmą Cummins (amerykański producent silników). - Nie ukrywamy, że jesteśmy też zainteresowani namówieniem do powrotu do kraju części z półmilionowej rosyjskiej diaspory, która z sukcesami pracuje dziś w Dolinie Krzemowej - zapowiadał doradca Miedwiediewa ds. polityki zagranicznej Siergiej Prichodźko.
Zdaniem obserwatorów rozpoczęcie pierwszej wizyty rosyjskiego prezydenta na amerykańskiej ziemi właśnie w Dolinie Krzemowej doskonale pasuje do politycznej strategii Kremla ujawnionej kilka miesięcy temu przez rosyjski "Newsweek". Zgodnie z jej założeniami droga do gospodarczego dobrobytu Rosji wiedzie tylko przez polepszenie stosunków politycznych z Zachodem. - Miedwiediew wyraźnie stawia na modernizację Rosji, chcąc uniezależnić ją od zysków z gazu czy ropy. W przeciwieństwie do Władimira Putina koncentruje się na gospodarce, nie na geopolityce - mówi nam rosyjski analityk Fiodor Łukianow.
W ten sposób należy tłumaczyć na przykład niedawne poparcie przez Rosjan twardszych sankcji wobec Iranu, na czym szczególnie zależało Amerykanom, czy obietnice przyspieszenia procesu ratyfikacji podpisanego w kwietniu układu o ograniczeniu arsenałów nuklearnych. - Gdy w drugiej części wizyty Miedwiediew odwiedzi Waszyngton, obie strony również będą podkreślały, jak dobre stosunki panują obecnie na linii Kreml - Waszyngton - przewiduje Łukianow.
Pytanie tylko, czy prozachodni kurs Miedwiediewa okaże się tylko krótkim taktycznym zwrotem, czy raczej trwałym elementem polityki zagranicznej. Zastanawiając się nad nim, "New York Times" porównał nawet Miedwiediewa do cara Piotra Wielkiego, który rozpoczął swoje rządy od podróży po krajach ówczesnego Zachodu, co skłoniło go do rozpoczęcia wielkich reform modernizacyjnych w Rosji. - Jednak po kilku latach zniechęcił się brakiem wsparcia ze europejskich mocarstw, odprawił obcych doradców i do końca życia pozostał nieufny wobec intencji Zachodu wobec Rosji - konkluduje "NYT".
@RY1@i02/2010/120/i02.2010.120.000.013a.001.jpg@RY2@
Fot. TopFoto/Forum
USA Rosyjski prezydent zawitał do Doliny Krzemowej
Rafał Woś
rafal.wos@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu