Nawet populistyczne rządy nie zaszkodziły słowackiej gospodarce
Spór z Budapesztem o prawa węgierskiej mniejszości oraz dobre wyniki gospodarcze prawdopodobnie pozwolą premierowi Robertowi Fico na utrzymanie się u władzy. Ale eksperci ostrzegają: kolejne 4 lata nieodpowiedzialnej polityki rządu zrujnują kraj.
Viktor Orban, szef węgierskiego rządu, nie mógł sprawić Fico lepszego prezentu. Na dwa tygodnie przed wyborami na Słowacji ( w sobotę) z jego inicjatywy parlament w Budapeszcie przyjął ustawę dającą prawo dwu i pół milionom Węgrów żyjących w Rumunii, Słowacji i na Ukrainie występować o węgierskie paszporty. Fico natychmiast uderzył w nacjonalistyczny ton i poparcie dla niego poszło w górę.
- Węgry to ekstremistyczny kraj, który stara się eksportować do nas swoją brunatną zarazę - powiedział Fico w wywiadzie dla francuskiego "Le Figaro", nawiązując do współpracy z Hitlerem południowego sąsiada.
A wczoraj, odsłaniając przed zamkiem w Bratysławie pomnik legendarnego księcia Światopłuka, zaapelował: "Wzywam wszystkich patriotów Słowacji: przyprowadźcie tu swoje dzieci, wnuków i wnuczki i pokażcie im wielkość siedziby naszych władców, która nie ustępuje Wawelowi i Hradczanom".
Nacjonalistyczna gorączka w kraju, w którym mniejszość węgierska i romska stanowią łącznie 20 procent społeczeństwa, powinna także pomóc przekroczyć 5-procentowy próg wyborczy dwóm koalicjantom Roberta Fico: Słowackiej Partii Narodowej i ugrupowaniu byłego autorytarnego premiera Vladimira Meciara LS-HZDS.
Dotychczasowemu premierowi pomogły także wyjątkowo dobre wyniki gospodarcze Słowacji. Jak podał Eurostat, PKB zwiększył się w ciągu roku o 4,5 proc. w stosunku do ubiegłego roku - to najlepszy wynik w całej Unii Europejskiej.
Ale eksperci ostrzegają przed zbytnim optymizmem. - To jest przede wszystkim wynik rosnącego eksportu do Czech i Niemiec przez zachodnie koncerny mające zakłady na Słowacji, jak Volkswagen. Jednak bezrobocie pozostaje bardzo wysokie (15 proc.), ogromny jest też deficyt budżetowy - mówi "DGP" Richard Durana, ekspert Instytutu Studiów Gospodarczych i Społecznych (INESS) w Bratysławie.
Fico, 45-letni prawnik wywodzący się z robotniczej rodziny z miejscowości Topolcany na zachodzie kraju, przez lata był związany z komunistycznymi, a następnie postkomunistycznymi ugrupowaniami. W końcu założył własne populistyczne ugrupowania Smer, które cztery lata temu pokonało autora liberalnych reform i słowackiego "cudu gospodarczego" Mikulasza Dzurindę.
- Prości ludzie byli zmęczeni polityką zaciskania pasa Dziurindy. Podobały im się hasła mnożenia świadczeń socjalnych, darmowej edukacji i służby zdrowia - tłumaczy Durana. Jego zdaniem szybko rosnący dług publiczny i niezreformowany system emerytalny w końcu zmuszą Fico do podniesienia podatków, które dziś należą do najniższych w Europie (zarówno PIT, jak i CIT wynoszą 19 proc.). - Wówczas zachodnie koncerny przestaną inwestować na Słowacji i szybki rozwój się skończy - uważa.
@RY1@i02/2010/112/i02.2010.112.000.009a.001.jpg@RY2@
Fot. CTK/PAP
Fico obiecuje zwiększenie świadczeń socjalnych
Jędrzej Bielecki
jedrzej.bielecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu