Kirgistan może się rozpaść
Kirgistan znajduje się na krawędzi wojny domowej - ostrzega administrację Baracka Obamy rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew. Jego zdaniem państwo to może rozpaść się na dwie części i stać się drugim Afganistanem.
- Ryzyko rozpadu Kirgistanu na część południową i północną rzeczywiście istnieje - podkreślał Miedwiediew w czasie swojego wystąpienia w konserwatywnym instytucie analitycznym Brookings Institution. Ostatnie wydarzenia zdają się potwierdzać taki scenariusz: usunięty ze stanowiska prezydent Kurmanbek Bakijew okopał się w swojej rodzinnej wiosce na południu kraju, podczas gdy opozycja przejęła władzę w stolicy, Biszkeku.
Najwyraźniej w Kirgistanie zapanował obecnie polityczny impas. Mimo wcześniejszych zapewnień o udzieleniu Bakijewowi gwarancji bezpieczeństwa teraz opozycja grozi mu procesem. - Bakijew ma krew na rękach - twierdzi liderka opozycji i szefowa tymczasowego rządu Roza Otunbajewa, przypominając o ponad osiemdziesięciu ofiarach śmiertelnych starć między służbami bezpieczeństwa a zwolennikami opozycji na początku kwietnia. - Nie ma mowy o jakichkolwiek gwarancjach bezpieczeństwa poza zapewnieniem mu możliwości obrony przed sądem - dodała.
Z kolei gwarancje bezpieczeństwa to podstawowy warunek, jaki stawia obalony prezydent. - W jakim przypadku mógłbym zrezygnować? - spekulował Bakijew na wczorajszej konferencji prasowej. - Przede wszystkim w sytuacji, gdy opozycja zapewni, że po Kirgistanie nie będą chodzić jacyś uzbrojeni ludzie, że nie będzie żadnych przejęć czy redystrybucji własności. Muszę mieć także pewność, że bezpieczeństwo moje, członków mojej rodziny i moich współpracowników zostanie zagwarantowane - dodał. Opozycja odrzuca te warunki, choć - jak twierdzą miejscowe media - obie strony podtrzymują pośrednie kontakty przez mediujące między nimi organizacje pozarządowe.
W czasie gdy kirgiscy liderzy przerzucają się groźbami, sytuacją w Kirgistanie poważnie zaniepokoił się Biały Dom. Jeszcze wczoraj w Biszkeku rozpoczęły się rozmowy między rządem tymczasowym a podsekretarzem stanu USA Robertem Blakiem. Ich najważniejszym tematem może być dalszy los bazy wojskowej w Manas dzierżawionej przez Waszyngton od władz kirgiskich. Stanowi ona jeden z kluczowych punktów zaopatrzenia dla wojsk amerykańskich w Afganistanie.
mj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu