Dla surowców Pekin nie cofnie się przed niczym
Pod pretekstem walki z korupcją Chiny uderzają w jeden z największych koncernów wydobywczych świata.
Czterech menedżerów brytyjsko-australijskiej grupy Rio Tinto zostało wczoraj w Szanghaju skazanych na kary od 7 do 14 lat więzienia. Ich proces ma pokazać, że to władze w Pekinie ustalają zasady, na których opiera się współpraca Chin z międzynarodowymi koncernami.
Co prawda Australijczyk Stern Hu i trzech jego współpracowników przyznali się do przyjmowania łapówek w zamian za obietnicę dostarczenia Chińczykom żelaza po niższych cenach, tyle że dotąd korupcja tradycyjnie towarzyszyła robieniu interesów w Chinach. - To jeden z najbardziej skorumpowanych krajów świata - mówi DGP Kerry Brown, ekspert Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych w Londynie. - O ile w Wielkiej Brytanii łapówki stanowią niewielką część jednego procenta dochodu narodowego, to w Chinach aż 12 proc. - dodaje. Zdaniem Browna trwająca od lat oficjalna walka z korupcją z góry jest skazana na porażkę, bo aparat partyjny występuje w niej jednocześnie jako winowajca, prokurator i sędzia.
Eksperci podkreślają, że prawdziwy powód uderzenia w Rio Tinto jest inny. Miesiąc przed aresztowaniem w ubiegłym roku menedżerów brytyjsko-australijski gigant odrzucił wartą aż 19,5 mld dol. ofertę państwowego chińskiego przedsiębiorstwa Chinalco, by wspólnie wydobywać w Australii rudy żelaza i innych surowców. Oliwy do ognia mógł dolać Stern Hu, odmawiając obniżki cen dostaw żelaza dla Chin o więcej niż 1/3 w stosunku do notowań sprzed kryzysu. - Surowo traktując menedżerów Rio Tinto, chińskie władze chcą dać jasny sygnał, że będą grać bardzo twardo, aby zapewnić dostawy strategicznych surowców - mówi Brown.
Z kolei Chong-Pin Lin, profesor Tamkang University w Tajpej, podkreśla, że do tej pory chińskie władze nie uderzały tak mocno w interesy zachodnich koncernów. Chodzi nie tylko o surowość wyroku, ale też o to, że trzydniowy proces odbywał się za zamkniętymi drzwiami - i to mimo protestów rządu Australii.
Strategia ta okazała się jednak skuteczna: wkrótce po aresztowaniu menedżerów Rio Tinto zawarł z Pekinem kontrakt na wspólną eksploatację ogromnych złóż żelaza w Gwinei. Zmiękł też australijski rząd. Wczoraj minister handlu Simon Crean oświadczył: "Zawsze uważaliśmy, że sprawa Sterna Hu ma charakter konsularny i nie może wpływać na stosunki gospodarcze naszego kraju z Chinami".
jedrzej.bielecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu