Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Parlament Europejski chce pokazać, że ma realną władzę

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Zapowiada się wyjątkowy tydzień dla Parlamentu Europejskiego. Przez pięć dni eurodeputowani będą przesłuchiwać 26 komisarzy zaproponowanych przez przywódców UE.

Jeśli któryś im się nie spodoba, w czasie plenarnego głosowania 26 stycznia cała ekipa Barroso może otrzymać wotum nieufności.

Precedens już jest. W 2004 roku deputowani nie zgodzili się na zatwierdzenie włoskiego komisarza ds. wewnętrznych i wymiaru sprawiedliwości Rocco Buttiglionego. Zadecydowały o tym jego komentarze w czasie przesłuchań nt. homoseksualizmu. Stwierdził również, że "rodzina została stworzona po to, aby umożliwić kobiecie posiadanie dzieci i mieć zapewnioną ochronę mężczyzny, który o nią dba".

Wówczas Jose Manuel Barroso, obawiając się, że cały zespół Komisji nie otrzyma poparcia parlamentarzystów, uległ presji deputowanych i wycofał kandydaturę Buttiglionego.

- W nowej ekipie Barroso nie ma kandydatów równie kontrowersyjnych jak Buttiglione - mówi nam Marco Incerti, ekspert brukselskiego Centrum Europejskich Studiów Politycznych (CEPS). Jego zdaniem europarlament chce też możliwie szybkiego zatwierdzenia komisji Barroso, bo wtedy zacznie w praktyce obowiązywać traktat lizboński dający deputowanym skuteczną kontrolę nad działaniami Brukseli m.in. w sprawach zagranicznych, rolnych czy budżetowych.

- Eurodeputowani wykorzystają jednak przesłuchania, by zadać niektórym kandydatom niewygodne pytania i pokazać w ten sposób swoją władzę - mówi nam Hugo Brady, ekspert londyńskiego Center for European Reform.

Jędrzej Bielecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.