Kurczakowa wojna Chin z USA
Chiny zawzięcie bronią się przed otwarciem własnego rynku na import żywności z USA. Pekin jeszcze we wrześniu ubiegłego roku nałożył dodatkowe opłaty na drób sprowadzany z Ameryki, co handel nim uczyniło nieopłacalnym. Po rocznym sporze zniecierpliwiony Waszyngton zagroził Chinom skierowaniem sprawy do Światowej Organizacji Handlu (WTO).
- Po raz ostatni wzywamy Chiny do przestrzegania reguł, które same zaakceptowały, przyłączając się do WTO. Wprowadzenie karnych ceł na drób jest pogwałceniem obowiązujących przepisów - powiedział Ron Kirk, przedstawiciel amerykańskiego prezydenta do spraw handlu .
Na poparcie swoich słów przytacza liczby. Wprowadzenie dodatkowych opłat dotknęło niemal 90 proc. farmerów i zamknęło im drogę do wartego nawet miliard dolarów rocznie rynku.
Jednak Chiny twardo obstają przy swoim. Tamtejsze ministerstwo handlu poinformowało właśnie, że przepisy WTO pozwalają nakładać karne cła na towary, których produkcja jest dotowana przez państwo. A tak jest, jak podkreślają, w przypadku amerykańskiego drobiu.
Spór między obu krajami wciąż jest daleki od rozwiązania i nie wiadomo, czy Ameryka zdecyduje się na spełnienie swojej groźby i skieruje skargę do Światowej Organizacji Handlu. Chiny dysponują gospodarczymi możliwościami odpowiedzi, które dla pogrążonej w recesji Ameryki mogą być bardzo dotkliwe.
oprac. pc.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu