Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

USA i Polska zbroiły Gruzję

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Amerykanie dostarczali broń Gruzji już po wojnie z Rosją w sierpniu 2008 r. Na Kaukaz miały trafiać karabiny szturmowe M4 oraz M203 - wynika z depesz WikiLeaks opublikowanych przez tygodnik "Russkij Rieportior".

W wiadomości wysłanej z Tbilisi 18 sierpnia 2009 r. amerykański ambasador John Tefft pisze, że gruziński resort obrony potwierdza złożone wcześniej zamówienie na broń. Amerykanie nie wysyłali jednak karabinów bezpośrednio na Kaukaz Południowy, lecz korzystali z pośrednika, zarejestrowanej na Seszelach firmy Bel Trading and Consulting z ukraińskim kapitałem.

Gruzini nie byli jednak zadowoleni ze współpracy i oskarżali Ukraińców o defraudowanie przeznaczanych na broń pieniędzy.

Z kolei w październiku 2009 r. zastępca sekretarza obrony Alexander Vershbow zapewniał prezydenta Micheila Saakaszwilego, że USA nie są skrępowane żadnymi ograniczeniami w sprawie dostaw broni. W zamian oczekiwał jednak konsultacji w sprawach wojskowych. "Gruzja znajduje się pod lupą nie tylko Rosji, ale i Zachodu, dlatego w naszych interesach leży ostrożność" - raportował dyplomata centrali w Waszyngtonie.

Podczas spotkania Saakaszwili - Vershbow został poruszony także wątek polski. Warszawa została wymieniona w kontekście obiekcji, jakie wobec sprzedaży broni Gruzji miała była sekretarz stanu Condoleezza Rice.

"Saakaszwili oświadczył Vershbowowi, że Polska zignorowała to stanowisko" - relacjonuje przebieg spotkania ówczesny ambasador John Bass. Jak wynika z depesz WikiLeaks ujawnionych pod koniec listopada, Gruzja zwracała się z prośbą o broń także do Warszawy.

Z rozmowy polskiego szefa sztabu gen. Franciszka Gągora z attache obrony USA wynika, że chodziło o pociski przeciwlotnicze Grom i przeciwczołgowe Fagot. Stwierdzenie, że Polska zignorowała stanowisko Rice w sprawie sprzedaży broni do Gruzji, świadczy o tym, że Warszawa dozbrajała Tbilisi.

Waszyngton do dziś nie potwierdził rewelacji o zbrojeniu Gruzji po konflikcie o Osetię Południową.

- Sprzedając broń Gruzji, Amerykanie nie naruszają prawa międzynarodowego - przyznaje w rozmowie z "DGP" ppłk Igor Korotczenko, były członek sztabu generalnego Rosji. - Jednak Waszyngton nie może wprost przyznać się Kremlowi do współpracy wojskowej z Tbilisi, bo Rosja od dwóch lat stara się wprowadzić embargo na dostawy broni dla Gruzji. Mogłoby to wywołać dyplomatyczny skandal i zagrozić resetowi wzajemnych stosunków - dodaje.

Nino Dżikija

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.