Tymoszenko wciąż dzieli
Ukraina o apelu Komorowskiego: Dziękujemy Polsce, ale wiemy, co robić
Kijów odniósł się wczoraj do apelu prezydenta Bronisława Komorowskiego o zmianę prawa na Ukrainie, która pozwoliłaby na uwolnienie Julii Tymoszenko.
Ministerstwo spraw zagranicznych Ukrainy przekonuje, że zmiany już się rozpoczęły. Dotyczą one kodeksu postępowania karnego, ustawy o organizacjach społecznych oraz zmian w ustawie o dostępie do informacji publicznej. Problem jednak w tym, że żadna z nich nie ma wpływu na sytuację Julii Tymoszenko.
Dzień wcześniej apel prezydenta Rzeczypospolitej skomentował deputowany ukraińskiej rządzącej Partii Regionów Wołodymyr Olijnyk. Oświadczył on, że europejscy politycy powinni zrozumieć, że Julia Tymoszenko odpowiadała przed sądem nie za decyzje polityczne, ale za przekroczenie uprawnień. Powiedział też, że depenalizacja popełnionych przez nią przestępstw doprowadziłaby do chaosu prawnego. Stwierdził, że podobne przepisy funkcjonują też w prawie karnym innych państw, w tym Polski.
W czwartek europosłowie Solidarnej Polski zażądali debaty w Parlamencie Europejskim o Euro 2012. W ocenie ugrupowania Komisja Europejska "nie powinna ponad głowami państw członkowskich podejmować decyzji w sprawie bojkotu mistrzostw".
Solidarna Polska chce, aby debata odbyła się na sesji PE w Strasburgu 21 - 24 maja i dotyczyła nie tylko Euro 2012, lecz także sytuacji na Ukrainie. Przeciw bojkotowi Euro 2012 jest też polska delegacja we frakcji socjalistów i demokratów w PE. Największa frakcja w PE, Europejska Partia Ludowa, gdzie zasiadają PO i PSL, chce debaty, ale ogólnej o Ukrainie. EPL wzywa też, by w sprawie Euro 2012 zabrała głos szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton.
Nino Dżikija
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu