Pieniądze, nie ideały
W wieczór wyborczy 6 maja ub.r. tysiące zwolenników lewicy zgromadziło się na placu Bastylii. Francois Hollande, który właśnie został nowym prezydentem Republiki, mówił o "ojczyźnie praw człowieka", w której "wola polityczna będzie miała prymat nad bezwzględną pazernością kapitalizmu". Symbolem nowych czasów miało być samo miejsce wiecu, gdzie przed przeszło dwoma wiekami wybuchła Wielka Rewolucja, zadając śmiertelny cios "staremu porządkowi".
Blisko rok później tamte słowa poszły jednak w zapomnienie. W miniony czwartek w trakcie wizyty w Moskwie francuski przywódca jasno dał bowiem do zrozumienia, że to jednak pieniądz jest najważniejszy, a prawa człowieka będą musiały poczekać na lepsze czasy.
Najwięcej cynizmu pojawiło się wtedy, gdy obaj przywódcy podjęli sprawę Syrii. Moskwa od wielu miesięcy blokuje w Radzie Bezpieczeństwa ONZ rezolucję, która umożliwiłaby embargo na dostawy broni dla reżimu Baszara al-Asada, a nawet interwencję zbrojną. W kraju, który w okresie międzywojennym był francuskim protektoratem, trwa więc coraz bardziej okrutna wojna domowa, w której zginęło już ponad 70 tys. osób. Jednak na Kremlu Hollande uznał, że "już tylko niuanse" dzielą stanowisko Moskwy i Paryża w sprawie Syrii.
Francuski przywódca powstrzymał się także od "bezproduktywnej" krytyki autorytarnych rządów Władimira Putina, ograniczając się do spotkania w zamkniętym gronie z kilkoma przedstawicielami opozycji w budynku francuskiej ambasady. "Jesteśmy dwoma wielkimi narodami, które są świadome odpowiedzialności za przyszłość świata" - podkreślił ku wyraźnemu zadowoleniu gospodarza.
Hollande’a nie zawstydził nawet ostatni występ Gerarda Depardieu, który dał się sfilmować w trakcie tańca z Ramzanem Kadyrowem, autokratycznym prezydentem Czeczenii z nadania Putina. "Nie chcemy powstrzymywać inicjatyw rosyjskiego przedsiębiorcy i artysty" - oświadczył, robiąc aluzję do przyjęcia niedawno przez aktora rosyjskiego obywatelstwa.
Sedno wizyty było bowiem gdzie indziej. Hollande przyjechał do Moskwy z wielką delegacją prezesów największych francuskich koncernów, od Arevy po SNCF, Total czy LVMH. Prezydent ma nadzieję, że rosyjska gospodarka, która w porównaniu z zachodnią Europą rozwija się całkiem przyzwoicie, choć trochę pociągnie za sobą Francję. Hollande z otwartymi rękoma chce także przyjąć rosyjskie inwestycje nad Sekwaną, które jak dotąd ograniczają się do skromnego miliarda euro. Wszystkie sektory są otwarte, obaw o sprawy bezpieczeństwa nie ma. Nikt nie będzie też pytał, czy fundusze zostały zdobyte legalnie. Pod rządami francuskich socjalistów stary porządek trwa w najlepsze, a rewolucji nie ma już nawet w słowach.
@RY1@i02/2013/044/i02.2013.044.00000070b.802.jpg@RY2@
Jędrzej Bielecki dziennikarz działu życie gospodarcze świat
Jędrzej Bielecki
dziennikarz działu życie gospodarcze świat
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu