Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Spór o praworządność, czyli kto kogo zagłodzi

7 października 2020
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

K olejna perspektywa finansowa w UE będzie powiązana z praworządnością albo nie będzie jej wcale. Tak sugerowała wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego Katarina Barley, niezbyt fortunnie, czy wręcz protekcjonalnie, mówiąc o strategii „głodzenia” Viktora Orbána. Jej wypowiedzią dla radia Deutschlandfunk poczuli się dotknięci również europosłowie Zjednoczonej Prawicy, którzy zaapelowali do kierownictwa europarlamentu o jej odwołanie.

Być może Barley przeprosi za swoje słowa, a może nawet dojdzie do głosowania nad jej przyszłością. Nie zmieni to jednak stanu rzeczy – zakładnikiem w sporze o praworządność stają się pieniądze, a przegra go ten, kto bardziej będzie potrzebować wsparcia finansowego. Barley wychodzi z założenia, że także Orbán potrzebuje eurofunduszy i „głodząc go”, UE wymusi zgodę na mechanizm praworządnościowy. Najbardziej jednak na wsparcie czekają poszkodowane przez pandemię Hiszpania i Włochy. I choć europejskie Południe pozostaje na marginesie sporu o praworządność, to właśnie ono może najdotkliwiej odczuć jego skutki.

Rozpoczyna się gra na czas, w której każda ze stron sporu może przytrzymać przeciwnika w szachu. Na nowy budżet, który teoretycznie ma ruszyć 1 stycznia, musi się zgodzić PE. A ten uzależnia zgodę od ustanowienia pakietu ratunkowego Next Generation EU, określanego jako fundusz odbudowy, o wartości 750 mld euro. Drugi warunek europarlamentu to powiązanie unijnej kasy z rządami prawa, ale nie w kształcie, jaki proponowały sprawujące prezydencję Niemcy, lecz ostrzejszym, pozwalającym na szybkie i sprawne blokowanie pieniędzy dla niepraworządnej stolicy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.