USA "dzieckiem Europy". Rubio łagodzi ton wobec Starego Kontynentu
Bardziej koncyliacyjny ton wystąpienia Marco Rubio został przyjęty na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa z ulgą, choć komentatorzy zwracają uwagę, że sekretarz stanu powtórzył w łagodnej formie wiele tez przedstawionych rok wcześniej przez J.D. Vance’a
Podczas wystąpienia na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa sekretarz stanu Marco Rubio określił Stany Zjednoczone jako „dziecko Europy” i zapowiedział, że USA zamierzają zbudować nowy porządek światowy. – Choć jesteśmy gotowi, jeśli zajdzie taka potrzeba, działać samodzielnie, naszym wyborem i nadzieją jest realizowanie tego wspólnie z wami, naszymi przyjaciółmi w Europie – stwierdził. Przyznał, że Amerykanie mogą sprawiać wrażenie nieco bezpośrednich i niecierpliwych, ale – jak przekonywał – wynika to z głębokiej troski o los Starego Kontynentu.
Rubio krytykuje migrację
To wyraźna zmiana tonu w porównaniu z ubiegłorocznym wystąpieniem wiceprezydenta J.D. Vance’a, który zarzucił Europie odejście od własnych wartości, prześladowanie chrześcijan i stosowanie cenzury. Sugerował również, że Stany Zjednoczone nie będą akceptować marginalizowania skrajnej prawicy w życiu publicznym. – Wykluczanie ludzi z procesu politycznego niczego nie chroni. Przeciwnie, to najpewniejsza droga do osłabienia demokracji – przekonywał Vance. Dla wielu uczestników jego słowa były szokujące. Ówczesny szef Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Christoph Heusgen miał nawet uronić łzę z żalu nad pogłębiającymi się w NATO podziałami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.