Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Słowacja na rozstaju dróg

Były premier Robert Fico może po sobotnich wyborach wrócić do władzy
Były premier Robert Fico może po sobotnich wyborach wrócić do władzyfot. Radovan Stoklasa/Reuters/Forum
28 września 2023
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Słowacka prowincja należy do najbardziej prorosyjskich regionów Unii Europejskiej. W sobotę kraj wybierze parlament

Kiedy Juraj opowiada o wsparciu dla Ukrainy albo oburza się na politykę Kremla, jego żona każe mu ściszać głos. Siedzimy w piwiarni Dobré Časy w centrum Popradu, 50-tysięcznego miasta u podnóża Tatr. To słowacka prowincja, a moi rozmówcy czują się mniejszością we własnym mieście. Tutaj nie widać na ulicach ukraińskich flag, częstego w innych miastach Europy wyrazu wsparcia dla zaatakowanego państwa. Znacznie łatwiej znaleźć symbolikę rosyjską. Wszystko to w kraju, który jako jeden z pierwszych przekazał Ukrainie ciężki sprzęt wojskowy, w Michalovcach zbudował zakład remontujący ukraińskie czołgi i stanowi jeden z ważniejszych szlaków handlu z Kijowem.

W kiosku przy Námestie svätého Egídia właściciel wywiesił na witrynie ręcznie wykonane plakaty ze słowem „pokój” w kilku językach. Niby niewinnie, ale słowackiej fladze towarzyszy rosyjska. Albo pobliska drogeria z syberyjskimi kosmetykami, której wystrój uzupełnia sztandar prezydenta Władimira Putina, czyli rosyjska flaga z dwugłowym orłem pośrodku, oraz anty szczepionkowa książka Juraja Štubniaka i Renégo Skalnego „Rok blázna” (Rok błazna) podważająca sam fakt istnienia COVID-19. – Wszystko zaczęło się właśnie od pandemii. To wtedy nastąpił rozłam w słowackim społeczeństwie i eksplozja popularności teorii spiskowych. Najpierw się z tego śmieliśmy. Potem przestaliśmy – mówi Juraj. W rezultacie mężczyzna wybrał emigrację wewnętrzną. Publicznie nie przyznaje się do prozachodnich i proukraińskich poglądów. – Takie rzeczy możesz głośno mówić w Bratysławie, ale nie w małym mieście – dodaje. Juraj zagryza zęby, kiedy jego klienci przekonują go, że żadnej wojny nad Dnieprem nie ma, a wszystkie doniesienia na jej temat to amerykańskie fejki.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.