Rewolucja arabska doszła do Iranu
Iran to kolejne blisko- wschodnie państwo objęte protestami. Wczoraj policja użyła gazu łzawiącego, by rozpędzić manifestacje w stolicy kraju, Teheranie.
Zwolennicy opozycji, zainspirowani obaleniem prezydentów Egiptu i Tunezji, wyszli na ulice, by zaprotestować przeciwko prezydentowi Mahmudowi Ahmadineżadowi. Niemal dokładnie rok temu oprotestowana przez rywali reelekcja Ahmadineżada spowodowała wielodniowe zamieszki, w których zginęło kilkadziesiąt osób. Tym razem - podobnie jak wówczas - ludzie organizowali się za pośrednictwem Facebooka i Twittera.
W protestach wzięły udział tysiące ludzi, wśród nich kontrkandydat Ahmadineżada z grudnia 2009 r. Mir Hosejn Musawi. Manifestanci wznosili okrzyki "śmierć dyktatorowi", próbując przedrzeć się na centralny plac Azadi. Mimo policyjnej blokady kilkuset osobom się to udało. Funkcjonariusze użyli gazu, pałek i plastikowych kul. Co najmniej kilkanaście osób zostało rannych. Mniejsze manifestacje odbyły się też w innych miastach.
Protesty trwały również w kilku krajach arabskich: w Bahrajnie, Egipcie i Jemenie. Rząd Algierii, aby uśmierzyć gniew obywateli, ogłosił zamiar zniesienia obowiązującego od 19 lat stanu wyjątkowego. Z kolei w Syrii skazano na pięć lat więzienia 19-letnią opozycyjną blogerkę Tal al-Muluhi.
mwp, al-dżazira
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu