Ludowy bunt przeciw gerontokracie
Egipt to kolejny kraj, w którym na fali tunezyjskiej rewolucji na ulice wychodzą tłumy rozwścieczonych ludzi. Wczoraj w Kairze i innych miastach tysiące osób protestowały przeciw rządzącemu od 1981 r. prezydentowi Hosniemu Mubarakowi.
- Precz z Mubarakiem! Rewolucja aż do zwycięstwa! - krzyczeli manifestanci, wywodzący się zazwyczaj z biedoty żyjącej na obrzeżach wielomilionowych aglomeracji, jak Kair czy Aleksandria. Dziennik "Al-Ahram" podał, że protestujący próbowali szturmować budynek parlamentu. Policja użyła armatek wodnych i gazu łzawiącego, jednak do momentu zamknięcia tego wydania "DGP" nie udało jej się rozpędzić demonstrantów, którzy na miejsca protestów skrzykują się poprzez Facebooka i Twittera.
Egipt, podobnie jak pozostałe kraje regionu, trapi wysokie bezrobocie, inflacja i brak perspektyw dla młodych ludzi. W Europie odsetek osób poniżej 25. roku życia kształtuje się w okolicach 25 proc. Na Bliskim Wschodzie często przekracza 50 proc. Na tym tle w ostatnich tygodniach dochodziło do zamieszek w wielu muzułmańskich krajach basenu Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu. Zaczęło się od obalenia przywódcy Tunezji Zina al-Abidina Ben Alego, po czym na ulice wyszli też Albańczycy, Algierczycy, Jemeńczycy i Jordańczycy.
Jednak protesty mogą dodatkowo zaszkodzić egipskiej gospodarce. Egipt - podobnie jak Tunezja - żyje m.in. z turystyki, w której pracuje kilkanaście procent siły roboczej. Tylko polskie firmy zarabiają na wycieczkach do Egiptu ponad 20 mln zł rocznie.
Sytuacja w Egipcie różni się od tunezyjskiej w co najmniej jednym aspekcie. Ten drugi kraj był praktycznie pozbawiony opozycji, gdy Ben Ali uciekał do Arabii Saudyjskiej. Nic dziwnego, że władzę przejęli po nim jego dawni współpracownicy, zaś tymczasowym prezydentem został dotychczasowy szef parlamentu Fuad al-Mubazzi. W Egipcie tymczasem istnieje silna opozycja w postaci konserwatywnego Bractwa Muzułmańskiego (IM). Do czasu listopadowych wyborów IM dysponowało 88 miejscami w 518-osobowym parlamencie. Po zmanipulowanym głosowaniu został im jeden mandat, co jeszcze pogłębiło frustrację biedoty.
Poza tym opozycja może się skupić wokół popularnego byłego szefa Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Mohameda ElBaradei, który już ostrzegał, że tunezyjska jaśminowa rewolucja może się rozlać na Egipt. 82-letni Mubarak nie może być pewny swojej przyszłości tym bardziej, że na wrzesień zaplanowano wybory prezydenckie.
@RY1@i02/2011/017/i02.2011.017.000.008b.001.jpg@RY2@
Fot. AFP/East News
Precz z Mubarakiem! - skandowali wczoraj na ulicach Egipcjanie
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu