Batalia o zablokowanie skazańców
Na Florydzie byli przestępcy mogliby zdecydować o wyniku starcia o Biały Dom
Amerykanie są chyba jedynym społeczeństwem demokratycznym, w którym wraz z wyrokiem skazującym można utracić czynne prawo wyborcze. Przepisy różnią się w zależności od stanów. Te najbardziej surowe odbierają możliwość zagłosowania nawet za drobne przestępstwa i obowiązują na Południu.
W ostatnim cyklu wyborczym w 2018 r. na Florydzie pojawiła się inicjatywa referendalna, tzw. Poprawka nr 4, proponująca przywrócenie praw wyborczych skazanym, którzy zakończyli odbywanie kary. Obywatele w 65 proc. ją poparli. Jednak dość szybko nowy republikański gubernator Ron DeSantis, który startował w wyborach z platformą bardzo bliską Donaldowi Trumpowi, zaczął ‒ wraz z kontrolowaną przez jego partię legislaturą stanową ‒ pracować przy przepisach. Wprowadzono wiele obostrzeń, m.in. ograniczających prawo wyborcze dla osób, którym zasądzono grzywny i inne kary finansowe, których nie uregulowano. Większość skazanych to najczęściej ludzie niezdolni do spłaty wszystkich zobowiązań. W praktyce w ten sposób wyrzucono ich poza nawias społeczny w tej sprawie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.