Francja wstrząśnięta po śmierci Deranque. Czy radykalna lewica zostanie otoczona kordonem sanitarnym?
Śmierć skrajnie prawicowego aktywisty Quentina Deranque może odwrócić dotychczasową opowieść o „kordonie sanitarnym”. Przez lata otoczeni nim byli lepeniści. Dziś chcą, by w tej roli zastąpiła ich radykalna lewica.
Do zdarzenia doszło 12 lutego w Lyonie, na marginesie niewielkiego protestu uniwersyteckiego zorganizowanego przez grupę skrajnie prawicowych feministek Némésis. Według relacji uczestników 23-letni Deranque miał zapewniać działaczkom ochronę. W pewnym momencie rozpoczęła się konfrontacja między protestującymi a ich przeciwnikami. Nagrania ze smartfonów pokazują, jak młody mężczyzna leży na ziemi, otoczony i kopany przez grupę zamaskowanych osób. Dwa dni później Deranque zmarł w szpitalu w wyniku obrażeń głowy.
Lewica ma kłopoty z odpowiedzią
Śmierć aktywisty wstrząsnęła krajem, rozbudzając debatę o przemocy politycznej i o tym, kto ponosi za nią odpowiedzialność. Następuje to w szczególnie wrażliwym momencie kalendarza wyborczego – na rok przed wyborami prezydenckimi i tuż przed marcowymi wyborami samorządowymi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.