Japonia niebezpiecznie flirtuje z kryzysem zadłużenia
Zapowiedź obniżki podatku wywołała gwałtowną wyprzedaż obligacji. W tle dług publiczny wart 230 proc. W konsekwencji Japonia może być zmuszona do wyprzedaży obligacji rządu USA, którego jest największym zagranicznym wierzycielem.
W piątek szefowa japońskiego rządu Sanae Takaichi zdecydowała o rozwiązaniu niższej izby parlamentu. Przedterminowe wybory zaplanowano na 8 lutego. Takaichi, pierwsza kobieta na tym stanowisku, chce wykorzystać swoją popularność i zapewnić Partii Liberalno-Demokratycznej stabilną większość, którą partia utraciła w 2024 r.
Propozycja obniżenia podatku od konsumpcji wstrząsnęła rynkiem obligacji
Walcząc o głosy wyborców, Takaichi zadeklarowała, że jej rząd rozważy zawieszenie na dwa lata podatku od sprzedaży żywności i napojów. Zdaniem ekonomistów polityczka poruszyła temat tabu, omijany nawet przez tych premierów, którzy – jak wywodzący się z tej samej partii Shinzō Abe – nie żałowali publicznych pieniędzy na wyrwanie gospodarki z marazmu. Zgłaszanie pomysłów prowadzących do ograniczenia wpływów podatkowych jest niebezpieczne ze względu na poziom długu publicznego i koszty jego obsługi. Dług na poziomie 230 proc. PKB jest niemal dwa razy wyższy niż średnia dla państw z grupy G7, w której skład wchodzi także Japonia. Odsetki i wykupy obligacji pochłaniają jedną czwartą japońskiego budżetu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.