Ryzykowana gra Takaichi. Japonia w lutym pójdzie na wybory
Premier Japonii Sanae Takaichi zdecydowała się na ryzykowny ruch polityczny zaledwie trzy miesiące po objęciu urzędu. Liczy, że przedterminowe wybory pozwolą jej przekuć osobistą popularność w stabilniejszą większość parlamentarną.
Takaichi rozwiązała w piątek parlament, otwierając drogę do przedterminowych wyborów parlamentarnych 8 lutego. To zaskakujący krok, ponieważ Japończycy mieli iść do urn dopiero w październik 2028 roku. Takaichi uznała jednak, że obecny moment sprzyja sprawdzeniu realnej skali społecznego poparcia dla jej przywództwa. – Stawiam w tych wyborach na szali swoją przyszłość jako premier – powiedziała na konferencji prasowej, ogłaszając przyspieszone głosowanie.
Popularna premierka Japonii stawia wszystko na jedną kartę
Decyzja ta zapadła zaledwie trzy miesiące po tym, jak Takaichi – jako pierwsza kobieta w historii – objęła stanowisko szefowej japońskiego rządu. Przejmując władzę po rezygnacji poprzednika, Shigeru Ishiby, odziedziczyła skomplikowaną sytuację parlamentarną. Rządząca Partia Liberalno-Demokratyczna straciła wcześniejszą dominację i została zmuszona do sprawowania władzy w oparciu o kruche porozumienia. Zakończyła się także współpraca z centrową partią Komeito, z którą PLD współrządziła krajem przez ostatnie ćwierć wieku. Nowym partnerem koalicyjnym została prawicowa Japońska Partia Innowacji (JPI).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.