400 tysięcy sekretów MI5
ROZMOWA
MARIUSZ JANIK:
CHRISTOPHER ANDREW*:
Czerniawski był wyjątkowo wartościowy. W czasie drugiej wojny światowej miał własną sieć agentów we Francji. Nazywała się ona Reseau Interallie. Po wpadce Garby’ego w 1941 r. agenci Abwehry za współpracę z nazistami gwarantowali jemu i ludziom z jego siatki bezpieczeństwo. Garby-Czerniawski oczywiście przyjął propozycję Abwehry. Wyjechał pracować dla Niemców na terenie Wielkiej Brytanii. Tuż po przyjeździe do Zjednoczonego Królestwa... nawiązał kontakt z MI5. Od tego czasu był jednym z najcenniejszych podwójnych agentów II wojny światowej.
Sukcesem UB było podszywanie się pod członków organizacji WiN. Sytuacja odwróciła się dopiero w latach 50., gdy odbyło się prawdziwe polowanie MI5 na agentów Urzędu Bezpieczeństwa w Wielkiej Brytanii. To był prawdziwy pogrom. Do 1958 r. udało się wykryć 31 szpiegów UB. Wielu z nich zostało "odwróconych" i zaczęło pracować dla Londynu. MI5 uważała tę obławę za jeden z najważniejszych sukcesów w swojej historii. Opisywała w dokumentach tę akcję jako "operację, jakiej żadna ze służb kontrwywiadowczych nie mogłaby przeprowadzić lepiej". W tym samym mniej więcej czasie zbiegł do USA i oddał się w ręce CIA Michał Goleniewski, oficer wywiadu komunistycznej Polski. Dzięki informacjom, jakimi się podzielił z zachodnimi wywiadami, zdemaskowano m.in. sowieckiego - pierwotnie polskiego - szpiega w naszym tajnym ośrodku wykrywania podwodnych obiektów Hugh Houghtona.
W latach 50. najgroźniejszym. Po rozgromieniu polskiej siatki na Wyspach jej miejsce zajęli Czesi. Co ciekawe, skorzystali oni m.in. z tego, że wielu ludzi na Zachodzie miało wyrzuty sumienia z powodu układu z Monachium i oddania Czechosłowacji Hitlerowi. Dzięki temu Czesi zyskiwali sympatię, tym bardziej że z powodzeniem wchodzili w rolę tych zwesternizowanych członków bloku wschodniego. Mówili: "My rozumiemy was znacznie lepiej niż Rosjanie". W latach 50. i 60. zaczęli odnosić sukcesy. Przykładowo, z trzech laburzystowskich posłów, jacy w trakcie zimnej wojny zdecydowali się na współpracę z komunistycznymi służbami wywiadowczymi, tylko jeden został zwerbowany przez KGB. Dwóch pozostałych zostało pozyskanych przez pozornie niewiele znaczący wywiad czeski.
Rzeczywiście. Sowieckich agentów było w Londynie tak wielu, że MI5 nie wystarczało sił ani środków, by przeciwdziałać. Punkt szczytowy nastąpił w 1971 roku. Tylko wtedy - co nie przydarzyło się żadnemu innemu rządowi na Zachodzie - wyrzucono z Królestwa 105 pracowników sowieckiego wywiadu. Jeśli przyjąć zwyczajowo, że każdy z nich miał co najmniej kilku agentów lub przynajmniej osób kontaktowych na Wyspach, śmiało możemy przyjąć, że w 1971 roku rozbito siatkę liczącą sobie około pół tysiąca osób. KGB zostało wówczas na tyle osłabione, że zwróciło się o pomoc do innych wywiadów z państw satelickich, w tym do Służby Bezpieczeństwa.
Ale to już zupełnie inna historia. Brytyjscy komuniści i ludzie lewicy byli oskarżani o próby wykolejenia brytyjskiej gospodarki - ale był to wynik ich poglądów, a nie rozkazów przyjmowanych od KGB.
Przywództwo Partii Pracy od momentu zakończenia II wojny światowej aż do początku lat 60. było bardzo głęboko zaniepokojone faktem, że może być infiltrowane przez KGB. W 1961 r. przywódcy laburzystowscy sami dostarczyli MI5 listę 16 laburzystowskich deputowanych, którzy mogli być w skrytości ducha komunistami - oraz listę kolejnych 80 działaczy, którzy również byli podejrzani.
Diametralne. Gdy utworzono MI5 w latach poprzedzających I wojnę światową, agenci tej służby zajmowali się wyłącznie łapaniem szpiegów. Dziś statystycznie jedynie 3,5 proc. działań MI5 wiąże się z identyfikowaniem działających na Wyspach szpiegów. Cała reszta to operacje antyterrorystyczne.
Jest tylko jeden sposób, by to ocenić. Do dziś nie było brytyjskiego 11 września. Mieliśmy 7 lipca, ale to zdecydowanie nie to samo. Osama bin Laden chciał urządzić Brytyjczykom powtórkę z zamachów w Stanach Zjednoczonych, próbował to osiągnąć - ale próba ta została udaremniona. I przynajmniej po części jest to zasługa MI5.
@RY1@i02/2009/202/i02.2009.202.000.0013.001.jpg@RY2@
Christopher Andrew wydał książkę na 100-lecie brytyjskiego kontrwywiadu
*, specjalista od historii służb wywiadowczych z Uniwersytetu Cambridge, współautor m.in. wydanej również w Polsce książki "Archiwum Mitrochina"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu