Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Niemieccy związkowcy i kryzys

Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Przygotowany przez rząd Niemiec pakiet stymulacyjny wartości 50 miliardów euro ma stać się kamieniem milowym w zmaganiach Berlina z ostrym załamaniem gospodarki krajowej.

Co przy tym zadziwiające, może on rzucić światło na wpływ, jaki na sposób podejścia władz do skutków kryzysu finansowego wywierają niemieckie związki zawodowe. Po latach biernego przyglądania się spadkowi swoich wpływów obecnie podkreślają one swoją rolę we wprowadzeniu do rządowego pakietu ochrony miejsc pracy, a także innych posunięć, choć jednocześnie krytykują polityków, że nie poszli dalej. Ta rola związków zawodowych jako „konstruktywnego krytyka” w okresach recesji stanowi część długiej historii negocjacyjnego charakteru niemieckich stosunków pracy i jest uderzająco sprzeczna z ostatnimi protestami związkowymi we Francji, Włoszech i w innych krajach. Z kolei dla kanclerz Angeli Merkel polityczny imperatyw stanowi uniknięcie przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi fali zwolnień z pracy, to właśnie zachęciło rząd do podjęcia ze związkami konsultacji co do kształtu nowych rozwiązań dotyczących zarówno gospodarki, jak i rynku pracy. - Jestem przekonany, że wielka koalicja, której przywodzi Angela Merkel, zrozumiała, jak istotne jest dla związków przyczynienie się do ustalenia odpowiedzi na kryzys i niezmuszanie ich do występowania w roli opozycji - mówił w rozmowie z „FT” Michael Sommer, przewodniczący Niemieckiej Federacji Związków Zawodowych (DGB). Zasięg związkowych wpływów trudno określić, jest jednak parę dowodów na to, że polityczne wiatry są dla nich korzystne. Dziś trwają dyskusje o konieczności ograniczenia nadmiernych premii głównych menedżerów, większej regulacji rynków finansowych, a także o potrzebie zawarcia w pakiecie stymulacyjnym finansowanych ze środków publicznych programów inwestycji w infrastrukturę i edukację.

To przykłady pomysłów, które wysuwały związki i które dziś znajdują się w centrum uwagi. Największy niemiecki związek zawodowy, IG Metall, dowodzi ponadto, że to właśnie on pierwszy zaproponował tzw. premię za złomowanie: niemieccy konsumenci, którzy oddadzą na złom swój stary samochód, dostają 2,5 tys. euro na kupno nowego. Możliwe jednak, że decydujące znaczenie miało związkowe poparcie dla rozszerzenia i uproszczenia zaproponowanych przez rząd przepisów, dotyczących subsydiowania zatrudnienia w krótszym wymiarze czasu pracy; ich celem jest powstrzymanie wzrostu bezrobocia. Zmagające się z trudnościami firmy od dawna starały się o uzyskanie prawa do odsyłania pracowników do domu na jakąś część tygodnia zakładając, że państwo weźmie na siebie obowiązek wypłaty większości zarobków za czas tego przestoju. Ale na zorganizowanym w grudniu przez premier Merkel spotkaniu szefów firm i przywódców związkowych wielkie krajowe przedsiębiorstwa w zamian za powiększenie zakresu rządowych subsydiów zobowiązały się powstrzymać od zwolnień. - Ich szefowie mówili: „Potrzebujemy państwowego programu inwestycji. Potrzebujemy możliwości skracania czasu pracy. Nie chcemy, żeby ludzie znaleźli się na ulicy”. Myślałem, że znalazłem się na jakimś innym spotkaniu - mówi Michael Sommer. Po naciskach ze strony zarówno związkowców, jak i firm okres stosowania skróconego czasu pracy przedłużono z 6 do 18 miesięcy. Rządowe dopłaty do pensji pracowników mają być przy tym wyższe, jeśli personelu nie wysyła się do domu, ale obejmuje się go szkoleniem: był to istotny wymóg związków. Władze otrzymały już od przedsiębiorstw wnioski dotyczące objęcia skróconym czasem pracy 750 tys. pracowników, przy czym ta liczba wzrośnie. - Proponujemy zróżnicowane możliwości: zatrudnienia na czas określony, zmiany rozliczania czasu pracy i pracę w krótszym wymiarze - mówi Frank Briske, szef działającego w usługach związku Verdi. Eksperci rynku pracy kwestionują wpływ związków na przyjęte rozwiązania, podkreślając, że to firmy nalegały na możliwość cięcia kosztów bez utraty wykwalifikowanych pracowników, a i politycy nie byli ślepi na zalety takiego rozwiązania. - Rząd jest z tego bardzo zadowolony, bo unika politycznych konsekwencji zwolnień - mówi Anke Hassel, profesor w Hertie School of Governance. Przywódcy związkowi są jednak przekonani, że odegrali konstruktywną rolę w przezwyciężaniu przez Niemcy recesji.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.