Putin walczy z GPS. Jak nawigacja, to rosyjska
Dla Władimira Putina nie ma rzeczy niemożliwych. Tym razem rosyjski premier zamierza złamać potęgę amerykańskiego systemu nawigacji satelitarnej GPS.
Putin zapowiedział wczoraj, że od 2012 roku wszystkie auta sprzedawane w Rosji będą musiały być wyposażone w rodzimy system satelitarno-nawigacyjny - Glonass. Po burzy, jaka wybuchła w kraju, naprędce zaczęto tłumaczyć, że szefowi rządu chodziło jedynie o "państwowe środki transportu". Radość kierowców była jednak przedwczesna, bo kremlowska machina już poszła w ruch. By przekonać rodaków do jedynej słusznej decyzji, rząd zapowiedział, że na urządzenie GPS zostanie wprowadzony podatek importowy w wysokości 25 proc.
Glonass, tak jak i GPS, był na początku dziełem wojskowych. Nie miał tyle szczęścia do funduszy i przez lata kilka wystrzelonych jeszcze w czasach ZSRR satelitów bezczynnie wisiało nad Ziemią.
Tymczasem Ameryka zaczęła na swoim systemie potężnie zarabiać. Stało się to możliwe po decyzji Waszyngtonu o udostępnieniu militarnej technologii cywilom, co zaowocowało boomem na rynku elektronicznych systemów nawigacji.
Znęcona wielkimi pieniędzmi Moskwa podjęła desperacką próbę odrobienia strat: kosztem miliardów rubli w błyskawicznym tempie wystrzeliwano kolejne satelity. Do końca roku Glonass ma już pokryć cały świat. - Teraz przed nami jeszcze jeden krok: Glonass musi być ekonomicznie opłacalny - powiedział Putin. Na mocy jego decyzji zadbają o to rosyjscy kierowcy, bo cały świat używa GPS. Na otarcie łez pozostaje mu świadomość, że europejski system Galileo jest jeszcze w powijakach.
pc
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu