Chmura wulkanicznego pyłu słabnie, ale niepokoi
Po tym jak pod koniec zeszłego tygodnia chmura pyłu z islandzkiego wulkanu Eyjafjallajoekull znów uziemiła samoloty w kilku państwach europejskich, wczoraj ruch lotniczy był prawie normalny.
Odwołano tylko ok. 500 z zaplanowanych 28,5 tys. lotów nad Starym Kontynentem, jak poinformała europejska organizacja ds. bezpieczeństwa żeglugi powietrznej Eurocontrol. W miniony weekend, gdy chmura pyłu znajdowała się nad południowymi Niemcami, Austrią i Szwajcarią, ta liczba była trzy razy większa. Ponownie otwarto większość europejskich portów lotniczych - nie działały tylko lotniska na leżących na Atlantyku Azorach i Maderze.
Na dodatek zmniejsza się także aktywność Eyjafjallajoekullu - wczoraj rano wulkan wyrzucał 40 ton pyłu wulkanicznego na sekundę, podczas gdy w czwartek, gdy jego aktywność ponownie wzrosła, było to 500 ton. - Uważamy, że w najbliższych dniach emisja pyłu jeszcze bardziej się zmniejszy - powiedział agencji AFP geolog z Uniwersytetu Islandzkiego w Rejkiawiku Magnus Tumi Gudmundsson, dodając jednak, iż nie oznacza to, że całkowicie ustanie. Wkrótce wulkan może też zacząć wyrzucać lawę.
Perspektywa powracającej co kilka tygodni chmury pyłu wulkanicznego, o czym mówią geolodzy, przeraża linie lotnicze, które w kwietniu traciły z tego powodu 200 mln dol. dziennie. Tym bardziej że przewoźnicy pokrywali koszty zorganizowania pasażerom alternatywnego transportu oraz posiłków i noclegu.
Linie działające na terenie Unii Europejskiej są do tego zobowiązane na mocy dyrektywy unijnej, ale ponieważ powód odwołania lotu jest niezależny od przewoźnika, nie przysługuje z tego tytułu automatycznie odszkodowanie.
bjn, pap, bbc
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu