Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Crosby pozwolił zapomnieć o wpadkach organizacyjnych

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Kanadyjczycy nie mogli sobie wyobrazić lepszego zakończenia olimpiady.

Finałowy mecz hokeja z USA, setki milionów widzów przed telewizorami, atmosfera święta i ostatecznie kolejny, ale najważniejszy na zimowych igrzyskach złoty medal, zdobyty w nieprawdopodobnych okolicznościach.

Podłamany trener Amerykanów Ron Wilson powiedział, że USA mają swój "cud na lodzie" z 1980 r., a Kanada - swój finał z 2010 r. - Ten mecz będzie wspominany przez wieki - dodał Jonathan Toews. To on w 13. minucie strzelił na 1:0. W drugiej tercji na 2:0 podwyższył Corey Perry. Dziewiętnastotysięczna publiczność w hali Canada Hockey Place była zachwycona. Amerykanie jednak, doświadczeni w meczach NHL, szybko odpowiedzieli bramką. W trzeciej tercji atakowali już praktycznie oni. Świetnie bronił bramkarz Kanadyjczyków Robert Luongo. Jednak gdy kibice zaczęli już śpiewać hymn Kanady, hokeiści USA doprowadzili do remisu - na 25 sekund przed końcem!

- Byliśmy niesamowicie pewni siebie - mówi obrońca Amerykanów Jack Johnson. - Nawet na minutę przed końcem słyszałem chłopaków, którzy mówili na ławce rezerwowych: strzelimy, strzelimy.

W dogrywce obowiązywała zasada złotego gola. W 8. minucie krążek przechwycił Sidney Crosby - dla Kanadyjczyków "The Next One" (następca Waynea Gretzkiego) - i błyskawicznie strzelił na bramkę Ryana Millera. Skutecznie. Publiczność oszalała. Podobnie jak hokeiści. Crosby zrzucił rękawice i wpadł z radości na bandę. Zaraz za nim jego koledzy.

- To niesamowite być częścią tego wydarzenia. Wszystko toczyło się tak szybko. To był prawdopodobnie najszybszy mecz, w jakim grałem. Perfekcyjny, wymarzony - cieszył się Mike Richards.

Po meczu 150 tys. Kanadyjczyków wyszło na ulice Vancouver. Według raportów policji zdecydowana większość była pijana, bardzo głośna, ale też nadspodziewanie grzeczna. Aresztowano 22 osoby. Doszło do jednej napaści. - Do takich przypadków jak rzucanie rac z dachu Burger Kinga nie wysyłaliśmy ludzi - powiedział jeden z policjantów.

Osobisty triumf święcił premier Kanady Stephen Harper, który założył się z Barackiem Obamą o skrzynkę piwa, że jego rodacy wygrają. A przeciętni Kanadyjczycy dzięki trafieniu Crosbyego zapomnieli o wszystkich wpadkach organizacyjnych. Gdy następca Gretzkiego i jego koledzy zakładali złote medale, gospodarze byli już przekonani: to była najlepsza olimpiada w historii.

rup

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.