Zidan: zasłużyliśmy na te medale
Egipt, który nie pojedzie na tegoroczny mundial w RPA, po raz trzeci z rzędu wygrał Puchar Narodów Afryki.
- Nie myślimy teraz o Algierii, z którą przegraliśmy baraże o mundial, nie wysyłamy jej żadnego sygnału. My i tak wiemy, że jesteśmy od nich sto razy lepsi - powiedział napastnik Egipcjan Mohamed Zidan.
To miał być prezent dla wszystkich jego rodaków za to, że faraonowie nie wystąpią na mistrzostwach świata. Gdyby podopieczni Hassana Shehaty odpadli na przykład w półfinale i nie zdobyli medalu, wielu z nich miałoby poważne problemy w ojczyźnie.
Mecz nie był porywający. Ghana, która w ostatnich trzech meczach na tym turnieju głównie się broniła, nie zmieniła zbytnio taktyki. Egipt również nie forsował tempa. Było dużo fauli i strzałów z dystansu. Dopiero w 85. minucie Mohammed Geddo przyjął piłkę kilkanaście metrów od bramki i ładnym, technicznym strzałem w róg dał prowadzenie Egiptowi.
Po końcowym gwizdku piłkarze Egiptu wybiegli na boisko. Zidan tak się rozpędził, że chciał wbiec do sektora egipskich kibiców, w którym właśnie odpalano race. Powstrzymała go ochrona. Wszedł więc na poprzeczkę bramki i zaczął wiwatować. - Chcieliśmy pokazać wszystkim, że gramy najlepszy futbol w Afryce. Zasłużyliśmy na te medale - stwierdził Zidan.
Po chwili dostał złoty krążek od Issy Hayatou. Prezes afrykańskiej federacji piłkarskiej (CAF) był zadowolony. Jego zdaniem turniej był udany. Jednak nie ustają głosy krytykujące CAF, która dwa dni temu nie tylko wykluczyła reprezentację Togo z dwóch następnych edycji Pucharu Narodów Afryki, ale też nałożyła na nią karę w wysokości 50 tys. dol.
CAF podjęła taką decyzję kilka tygodni po tym, jak reprezentacja Togo wycofała się z tegorocznego PNA. Pośrednią przyczyną wyjazdu podopiecznych Huberta Veluda z Angoli był zamach, do którego doszło 8 stycznia. Autokar z reprezentacją Togo został ostrzelany przez separatystów z prowincji Kabinda. Dwóch członków kadry zmarło. Kilku trafiło do szpitala. Po tych wydarzeniach piłkarze gotowi byli uczestniczyć w turnieju. Naciski rodzimych polityków sprawiły, że wrócili do ojczyzny.
Najlepszy piłkarz Togo, Emmanuel Adebayor, jest wstrząśnięty decyzją CAF. - To skandal. Prezydent CAF, pan Hayatou, do tej pory służył Afryce. Jednak teraz zdradził Togo. Powinien odejść - powiedział napastnik Manchesteru City. - Na decyzję o rezygnacji z uczestnictwa w PNA miał wpływ nasz rząd. My nie mieliśmy nic do powiedzenia.
Verud z kolei jest ciekaw, czy Hayatou konsultował swoją decyzję z szefami FIFA i UEFA. - Jeśli Blatter i Platini na to pozwolili, to byłby to pierwszy krok w kierunku zupełnie dysfunkcjonalnego futbolu. Zaskarżę tę decyzję - powiedział selekcjoner reprezentacji Togo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu