Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Nowa Rosja jest już mocno zmęczona starym Putinem

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Ludzie dostali breżniewizację zamiast modernizacji - mówi rosyjski analityk Paweł Salin

Partia rządząca Jedna Rosja, której twarz daje Władimir Putin, traci urok. Wygrała wczorajsze wybory do Dumy, ale głosujący są coraz bardziej zmęczeni swoim premierem gwiazdą. "Putins fatigue" to efekt zaniechanej modernizacji państwa i coraz większego odstawania pod względem wzrostu gospodarczego od partnerów z dynamicznej grupy BRIC, która oprócz Rosji skupia Brazylię, Indie i Chiny. Jeszcze w 2008 r. Putinowi ufało 83 proc. Rosjan. Dziś ta liczba wynosi 47 proc. Podobnie jest z Jedną Rosją.

- Ludzie przyzwyczaili się do wzrostu dochodów. Teraz władza płaci za zahamowanie gospodarcze - mówi "DGP" Paweł Salin, analityk z moskiewskiego Centrum Koniunktury Politycznej. - Rosjanie nie wierzą w obietnice. Większość zorientowała się, że zamiast obiecanej modernizacji dostaliśmy brieżniewizację, która jest synonimem zastoju - dodaje.

Putin i jego ekipa płacą za spowolnienie gospodarcze. W 2009 r. rosyjski PKB skurczył się o blisko 9 proc. Impasu nie udało się przełamać bankowi centralnemu, który wpompował 600 mld dol. w gospodarkę. Rosyjski rynek papierów wartościowych wciąż nie odzyskał straconych w czasach kryzysu 80 proc. kapitalizacji. Coraz więcej ekonomistów podważa sens obecności Rosjan w gronie krajów BRIC, czterech najszybciej rozwijających się gospodarek świata. Rosja w 2010 r. była skorumpowana jak Nowa Gwinea, a jej gospodarka była równie konkurencyjna jak Sri Lanki.

Z wielkim trudem Kremlowi udaje się także utrzymać w ryzach działanie systemu federalnego. Jak przyznaje sam Putin, regiony ignorują do 80 proc. poleceń Moskwy. Jest to efekt rosnącej niechęci zarabiających grosze mieszkańców peryferii względem bogatej stolicy. Jak wynika z ostatnich badań rosyjskiego ośrodka WCIOM, w ciągu ostatniej dekady wzrosła ona dwukrotnie. Dwie trzecie Rosjan uważa, że Moskwa żyje, wysysając pieniądze z ich kieszeni. Niektóre regiony otwarcie działają na rzecz zmniejszenia wpływów stolicy. Ostoją oporu wciąż pozostaje Tatarstan ze stolicą w Kazaniu, gdzie wyrzucono nielojalnego wobec Kremla prezydenta gubernatora. Nowy nie okazał się wcale wierniejszy wobec Moskwy. Konsekwentnie ruguje biznes spoza Tatarstanu.

Zawiedli też partyjni spin doktorzy, którzy nie dostrzegli zmian w społeczeństwie. - Kreml przespał wzrost znaczenia internetu. Wczorajszy atak na kilka opozycyjnych portali - Echo Moskwy, Slon.ru, The New Times czy organizacji pozarządowej Głows odpowiedzialnej za monitorowanie nieprawidłowości - to dowód spóźnionej i panicznej reakcji władz - mówi nam Salin.

Internet stał się dla większości Rosjan pierwszym lub drugim źródłem informacji. Zmalało znaczenie państwowej telewizji. Podczas gdy oglądalność wieczornych wydań wiadomości w rządowych stacjach przekracza 3 mln widzów, to umieszczone w internecie wideo z wygwizdanym Putinem w roli głównej przyciągnęło 3,3 mln oglądających.

Wczorajsze wybory były operacją logistyczną na ogromną skalę. Odbyły się w 96 tys. punktów wyborczych w dziewięciu strefach czasowych. Nadzorowało je 700 zagranicznych i pół miliona krajowych obserwatorów.

Nino Dżikija

nino.dzikija@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.