Czeski surrealizm
Msza święta za Krecika, Rumcajsa i Cypiska? Tak, to możliwe, ale tylko w Czechach. I choć to akurat kraj słynący z postaw ateistycznych, publiczna telewizja postanowiła uczcić 60-lecie początków swojego nadawania właśnie w kościele. Podczas nabożeństwa odprawiający je kardynał podnosił Veczerniczka - figurkę chłopczyka pojawiającą się jako zapowiedź wieczorynki, a pluszowy Krecik obserwował zgromadzonych przed ołtarzem ministrantów. Wywołało to pewną konsternację również wśród samych Czechów. "Wyglądało to tak surrealistycznie, że przecierałem oczy ze zdumienia" - pisał jeden z dziennikarzy tygodnika "Reflex".
Na tym obchody się nie skończyły. Telewizja postanowiła świętować na całego i publicznie złożyła sama sobie życzenia urodzinowe: na ulicach dużych miast pojawiło się 600 billboardów ze znanymi prezenterami i życzeniami, np. "Abyś zawsze z siebie dawała jeszcze więcej". Dziennikarze nie tylko znaleźli na niektórych z nich błędy gramatyczne, lecz także zainteresowali się kwestią finansowania akcji. Telewizja nabrała jednak wody w usta - prawie dosłownie - informując, że akcja została przygotowana we współpracy z producentem wody mineralnej i jeszcze nie nadszedł czas, by rozmawiać o finansach. Wiadomo jednak, że znak firmowy napoju ma się ukazać w kolejnej odsłonie kampanii.
Jednak to nie informacje o urodzinach telewizji przebiły się do głównych wydań czeskich gazet. Ulubieńcem mediów stał się prezydent Milosz Zeman, któremu udaje się już od wielu miesięcy skupiać na sobie uwagę opinii publicznej. I nic dziwnego. Z jednej strony sam daje nieustannie powody, by gościć w mediach. Z drugiej - od kiedy już podczas swojego pierwszego prezydenckiego przemówienia ogłosił, że będzie walczył nie tylko z układami mafijnymi, neonazistami, lecz także z mediami, te ostatnie go nie oszczędzają.
Do popisów prezydenta należało pierwsze przemówienie w parlamencie. Chodziło o niekończącą się prezydencką walkę z Księciem, jak jest nazywany minister spraw zagranicznych Karel Schwarzenberg, który był również jego kontrkandydatem w walce o fotel prezydencki. Prezydentowi - jak twierdzą niektórzy dziennikarze - nie wystarczyło wygrać z rywalem. Chce go ostatecznie upokorzyć (dlatego próbuje zamiast niego mianować ambasadorów, nie zaprasza na wyjazdy zagraniczne etc.). A podczas wspomnianego przemówienia prezydent robił sobie otwarcie żarty z siedzącego za nim szefa dyplomacji, który znudzony bez skrupułów przysypiał (co zresztą nie zdarzyło mu się po raz pierwszy). Wynik rozgrywki nie jest jednoznaczny. Czesi są podzieleni: według niektórych wygrał śpiący Książę, według reszty - dowcipny prezydent.
@RY1@i02/2013/091/i02.2013.091.00000070c.802.jpg@RY2@
Klara Klinger dziennikarz działu życie gospodarcze kraj
Klara Klinger
dziennikarz działu życie gospodarcze kraj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu