Wyższa zapłata? Jak zamawiający zechce
Sejm odrzucił senacką poprawkę, która zakładała obligatoryjną waloryzację umów o zamówienia publiczne w związku z inflacją i wojną na Ukrainie
Przedsiębiorcy od miesięcy domagają się waloryzacji umów o zamówienia publiczne. Startując w przetargach przed rokiem czy jeszcze wcześniej, nie mogli przewidzieć tak wysokiej inflacji. Ceny niektórych materiałów wzrosły nawet dwukrotnie. Dlatego też wykonawcy domagają się podwyższenia wynagrodzeń. Problem w tym, że wielu zamawiających się na to nie godzi. Do końca lipca opublikowano ok. 11 tys. ogłoszeń o zmianach w umowie. Dane te pokazują jednoznacznie, że zdecydowana większość kontraktów nie została zwaloryzowana. Niektórzy przedsiębiorcy mówią wprost, że bardziej opłaca im się je zrywać i płacić kary umowne, niż realizować z coraz większymi stratami.
Już wiosną Ministerstwo Rozwoju i Technologii zapowiedziało pilne przygotowanie specustawy waloryzacyjnej, która miał pomóc przedsiębiorcom. Ostatecznie jednak przepisy te zostały zgłoszone dopiero jesienią, i to w formie poselskiej poprawki do projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu uproszczenia procedur administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców. Zdaniem przedsiębiorców nie poprawią one jednak ich sytuacji. Owszem, dają ustawową podstawę do waloryzacji, tyle że możliwość podwyższenia wynagrodzenia od dawna nie budzi żadnych wątpliwości. Artykuł 44 wspomnianej ustawy pozostawia zaś decyzję o aneksowaniu umów w rękach zamawiających. Innymi słowy będzie dokładnie tak samo jak dotychczas - wykonawcy mogą wnioskować o podwyższenie zapłaty, zamawiający mogą zaś te wnioski ignorować.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.