Kilka słów przekreśla szanse w przetargu
Standardowa klauzula banku czy ubezpieczyciela w gwarancji sprawia, że firmy tracą kontrakty na setki milionów. Co gorsza, wszystko zależy od tego, na jaki skład orzekający trafią
Nowe przepisy o zamówieniach publicznych nie wymagają już żądania wadium, ale w większych przetargach jest ono standardem. Jest bowiem zabezpieczeniem dla zamawiających na wypadek, gdyby zwycięzca przetargu nie chciał zawrzeć umowy. Gdy kwota wadium jest liczona w setkach tysięcy czy nawet milionach złotych, firmy raczej nie wpłacają go przelewem. Korzystają z gwarancji ubezpieczeniowych lub bankowych. Na ich treść zazwyczaj nie mają wpływu - same podają jedynie termin związania ofertą, a wystawca korzysta z własnego wzorca. I tu pojawia się problem, bo część banków i ubezpieczycieli zaznacza w dokumencie, że żądanie zapłaty gwarancji musi zostać zgłoszone w terminie jej ważności.
Przepisy ustawy - Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1129 ze zm.) nie mówią nic o terminie wysuwania roszczeń z tytułu gwarancji. Liczy się, by obejmowała ona cały okres związania ofertą. Krajowa Izba Odwoławcza w części orzeczeń uznaje jednak, że jeśli nie można zgłaszać żądania zapłaty po terminie związania ofertą, to takie wadium jest nieważne. Może się bowiem zdarzyć, że zamawiający z jakichś względów nie zdąży zgłosić swego żądania w ostatnim dniu ważności gwarancji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.