Problemy w oświacie to początek końca niezależności
Obecny kryzys wzmocnił nasze stanowisko, że bez zmian w finansowaniu oświaty najsłabsze samorządy stoją przed zatracaniem idei samorządności. W ciągu kilku najbliższych lat aż 80 proc. gmin wiejskich będzie miało mniej niż 5 tys. mieszkańców, a demografia na przyszłość jest jeszcze mniej optymistyczna
fot. vladaphotowiz/Shutterstock
Obawiając się COVID-19, starsi nauczyciele decydują się na wcześniejsze emerytury. Kto będzie uczył, gdy ich zabraknie?
Skutki kryzysu, widoczne już teraz, najbardziej odczuwają najsłabsi. Logiczne by było, aby pensje pracowników oświaty wypłacał ten, kto je ustala, tak jak to jest w wielu krajach na zachód od Polski. Obecny system zupełnie się zdezaktualizował i nie jest adekwatny do dzisiejszych niezbędnych wydatków w poszczególnych gminach. Ale zanim dojdzie do zmian, już dzisiaj warto byłoby racjonalizować wydatki w oświacie.
Po pierwsze, konieczne jest zwiększenie elastyczności tworzenia i racjonalizacji sieci szkolnej oraz określenie standardu minimalnej liczby uczniów w 8-klasowej szkole, by mogła być placówką publiczną. W przypadku negatywnej, wiążącej opinii kuratora państwo, a nie samorząd powinno ponosić skutki finansowe tych decyzji. Poniżej standardu minimalnej liczby uczniów w szkole opinia kuratora nie powinna być wiążąca albo wręcz niewymagana.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.