Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Gminy powinny mieć swój własny lokalny podatek

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Felieton

Model i myślenie o finansach wspólnot wpadły w koleinę. Samorząd dochodzi do granic swojej wytrzymałości finansowej oraz organizacyjnej. Konieczny jest zwrot w funkcjonowaniu finansów lokalnych. Trzeba zaufać wspólnotom.

System nieuczciwy

Od 2009 r. wpływy do JST zaczęły spadać, a cały system tkwi pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. Ustawy prezentują mechanizmy rodem z lat 50. XX wieku, nieprzystające do dzisiejszej rzeczywistości. Nikt nie zdecydował się przyznać JST dochodów własnych i realnego władztwa podatkowego. 30 mld zł udziałów we wpływach z PIT nie stanowi bowiem odpowiednika podatku lokalnego, a prawdziwie samorządowych danin prawie nie ma. Wiele opłat, które przypadają samorządom, to de facto podatki (np. opłata skarbowa). Utrzymuje się fikcyjne założenie z czasów PRL, że za usługi publiczne się nie płaci.

Co więcej, pozostawanie rolników poza podatkiem PIT generuje olbrzymie dysproporcje dochodowe pomiędzy wspólnotami, więc budżet państwa silnie uczestniczy w redystrybucji środków i tworzy wiele mechanizmów wyrównawczych. Model finansowania JST podnosi dochody w okresie koniunktury, a nie osłania w gorszych czasach. Cały obecny system jest nieuczciwy i nieefektywny.

Cztery fundamenty

Nowy model może zdać się na gospodarność władz lokalnych. Musi być zbudowany wokół zasady odpowiedzialności i stabilności, co można osiągnąć bez podwyższania podatków. Do zmiany jest cała koncepcja dochodów samorządów. Powinna się opierać na lokalnych podatkach dochodowych i majątkowych oraz opłatach. Musi być czytelny związek między daniną a korzyścią podatnika. Należy zredukować rolę udziałów samorządów w wahliwym podatku CIT. Potrzebny jest za to jeden podatek od nieruchomości, obejmujący grunty rolne i leśne. Powinna być wprowadzona zasada, że odpłatność za usługę świadczoną przez JST nie może przewyższać jej kosztów. Wspólnoty uzyskałyby prostszą subwencję, zaprojektowaną od nowa w oparciu o podział na grupy wiekowe, a akcent w dotacjach powinien zostać położony na efekty osiągnięte w danej dziedzinie. Zadłużanie się samorządów ma respektować zasadę solidarności międzygeneracyjnej.

Opracowując od nowa zasady finansowania samorządów, warto skorzystać z mechanizmów skandynawskich, gdyż Polska ma analogiczny udział sektora samorządowego w sektorze publicznym, zaś kraje północy są liderami w zarządzaniu. Polski system powinien bazować na czterech fundamentach: lokalnym PIT, przewidywalnych wpływach z CIT, inteligentnych subwencjach i dotacjach oraz zasadzie adekwatności.

Udziały we wpływach z PIT stanowią obecnie ok. 1/3 dochodów własnych JST i 17 proc. dochodów ogółem. Należy je zastąpić wydzielonym z pierwszego przedziału skali podatkowej (18 proc.) i proporcjonalnie ze stawki liniowej (19 proc.) lokalnym PIT. Instrumentem władztwa podatkowego JST byłoby prawo regulowania jego stawki w zakresie przewidzianym w ustawie (dolny i górny limit). Dzięki temu rozwiązaniu każdy podatnik będzie w pierwszym rzędzie finansował swoją wspólnotę, a tylko dochody zamożniejszych trafią w części do budżetu państwa. Lokalny PIT zwiększy zainteresowanie mieszkańców sprawami lokalnymi oraz kontrolę społeczną nad wykorzystaniem środków publicznych.

Z kolei z udziałów w CIT do budżetów samorządów wpływa obecnie prawie 6,9 mld zł, co stanowi 8,2 proc. ich dochodów własnych, a 4 proc. dochodów ogółem. Dochody z tego źródła, ze względu na silne powiązanie CIT z koniunkturą gospodarczą, są nierytmiczne. Większą stabilność budżetów samorządów zapewni wpłacanie należnych im kwot w równych ratach miesięcznych z dwuletnim opóźnieniem. Zapożyczone z Danii rozwiązanie będzie w okresie dekoniunktury narzędziem osłonowym finansów samorządowych.

Konieczna zmiana podejścia

Najwyższy też czas zmienić zasady wypłacania samorządom subwencji i dotacji. Obecne przekazywane są mechanicznie z budżetu państwa, co nie służy podniesieniu jakości usług publicznych, ani nie tworzy bodźców do oszczędności. Konieczna jest np. zmiana podejścia do zasad podziału części oświatowej tak, aby nagradzała wspólnoty, które dokonały największej poprawy usług. Zastosowanie tego bodźca w edukacji będzie miało sens wtedy, gdy zniesiona zostanie Karta nauczyciela, która ogranicza samorządom realne zarządzanie oświatą. Trzeba również dać uprawnienie samorządom do zachowania zaoszczędzonych środków dotacyjnych.

Wspólnoty zarzucają notoryczne łamanie przez władze centralne konstytucyjnej zasady adekwatności środków finansowych znajdujących się w ich dyspozycji do wykonywanych przez nie zadań. Wychodząc z doświadczeń duńskich i szwedzkich, należy stworzyć mechanizm ochrony finansowej samorządów, w którym za skutki zmian prawnych finansową odpowiedzialność ponosiłyby właściwie resorty. Zakresem ochrony objęte byłoby przekazywanie samorządom nowych obowiązkowych zadań własnych i zwiększanie kosztów realizacji zadań już przypisanych. Narzędziem równoważącym powinna być wyodrębniona część subwencji ogólnej, zasilana środkami z budżetu tego resortu, którego kompetencji dotyczy zmiana przepisów.

Koncepcja dochodów samorządów powinna się opierać na lokalnych podatkach dochodowych i majątkowych oraz opłatach

@RY1@i02/2014/248/i02.2014.248.18300270a.803.jpg@RY2@

Agata Dąmbska Forum Od-nowa

Agata Dąmbska

Forum Od-nowa

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.