Elektroeuforia rządu, a dla gmin nowe koszty i obowiązki
Już za 3 lata kierowcy powinni móc podłączyć elektryczne auta do jednego z co najmniej 1370 ogólnodostępnych punktów ładowania. Ale od śmiałych planów rządu do budowy jeszcze daleka droga. Muszą ją wspólnie pokonać gminy i duże firmy energetyczne. Wszystko po to, by przyśpieszyć powstawanie niezbędnej infrastruktury. Ma im to ułatwić rządowa ustawa.
Niestety może się okazać, że proponowane regulacje zamiast usprawnić, tylko skomplikują proces inwestycyjny. O sukcesie ma bowiem zadecydować ścisła współpraca gmin i trzech różnych grup podmiotów prywatnych - operatorów sieci dystrybucyjnych (OSD), operatorów infrastruktury i dostawców usługi ładowania. Ci pierwsi - czyli największe spółki energetyczne, jak np. Tauron, PGE czy Energa - mają opracować 5-letnie programy, w których określą m.in. parametry techniczne infrastruktury, uwzględniając moce dostępne w sieci i przewidywane zapotrzebowanie na energię.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.