Sąd i wojewoda nie wszystko pozwolą wpisać radnym do gminnej konstytucji
Każda jednostka samorządu terytorialnego samodzielnie ustala swój statut. Często niestety z błędami. Dziś pokazujemy, czego należy się wystrzegać.
Statut jednostki samorządu terytorialnego jest lokalną konstytucją danej wspólnoty. W nim określa się m.in. zasady, tryb działania i kompetencje organów danej jednostki, powołanych komisji czy procedurę uchwałodawczą. Czyli definiuje ustrój gminy, powiatu czy województwa. Samorząd ma w tym zakresie dość dużą swobodę. Ale nie całkowitą. Celem wydania statutu jest dookreślenie i doprecyzowanie przepisów ustawy samorządowej oraz dostosowanie ich do warunków panujących na obszarze, na którym ten akt będzie stosowany. Przede wszystkim ma on uzupełnić regulacje ustawowe, a nie je zastępować bądź modyfikować. Wprawdzie statut zachowuje ważność po każdych wyborach, jednak rady (sejmiki) często dokonują zmian w jego treści w trakcie kadencji. Okazuje się, że nie zawsze sobie z tym radzą. Poważnym błędem jest powtarzanie przepisów ustawowych. Nie jest to dopuszczalne. Choćby z tego powodu, że mieszkańców może wprowadzać w błąd i sugerować, iż dana regulacja ma tylko wymiar lokalny, a nie ogólnokrajowy. Co więcej, może to oznaczać (szczególnie gdy rada modyfikuje regulacje ustawowe), że samorząd wchodzi w kompetencje parlamentu. Aby do takich sytuacji nie dochodziło, na straży przestrzegania prawa stoi wojewoda. Analiza rozstrzygnięć nadzorczych tych organów pokazuje, że skrupulatnie sprawdzają legalność zapisów statutowych. Jest to konieczne, gdyż, co należy podkreślić, każda podjęta przez radę (sejmik) uchwała musi być zgodna ze statutem. Naruszenie jego zapisów powoduje nieważność przyjętego aktu. Wojewoda, kwestionując poszczególne postanowienia statutowe, musi w rozstrzygnięciu albo skardze do sądu administracyjnego uzasadnić stawiane zarzuty. Co ważne, możliwość stwierdzenia nieważności statutu w całości lub części nie oznacza, że uchylając akt prawa miejscowego wojewoda musi się odnieść do wszystkich jego postanowień. Jeśli w jego ocenie charakter naruszeń lub ich liczba przesądzają o tym, że okrojony z przepisów naruszających prawo nie byłby kompletny, to może on stwierdzić nieważność całego statutu, a nie tylko jego części (wyrok NSA z 9 września 2014 r., sygn. akt II OSK 2123/14). To znaczy, że wojewoda może stwierdzić nieważność całego aktu, pomimo tego, iż zakwestionował tylko niektóre jego zapisy. Ich usunięcie z treści statutu może bowiem powodować jego niejasność lub niespójność. ⒸⓅ
TEMAT MIESIĄCA
@RY1@i02/2017/042/i02.2017.042.08800010a.801.jpg@RY2@
Leszek Jaworski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu