Więcej mieszkań problemem dla planów ogólnych
Według urbanistów taki będzie efekt przyjmowania Zintegrowanych Planów Inwestycyjnych niezgodnych ze studium. Inwestorzy uważają, że to krok w dobrą stronę, bo usprawni budowę mieszkań
Kontrowersje budzi art. 14 projektu ustawy o rozwiązaniach służących zwiększeniu dostępności gruntów pod budownictwo mieszkaniowe. Stanowi on, że w okresie przejściowym reformy planowania przestrzennego – a więc do uchwalenia przez gminy planów ogólnych – bloki w ramach Zintegrowanych Planów Inwestycyjnych (ZPI) będzie można stawiać również tam, gdzie studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego przewiduje inny rodzaj zabudowy. Dziś przepisy na to nie pozwalają.
Co się zmieni
ZPI to nowe narzędzie planistyczne – szczególna forma planu miejscowego. Uchwalany jest przez radę gminy na wniosek inwestora po negocjacjach i zawarciu umowy urbanistycznej. ZPI obejmuje inwestycję główną (np. osiedle mieszkaniowe) i uzupełniającą. Inwestor ma też partycypować w kosztach uchwalenia ZPI. Co istotne, wejście w życie dokumentu powoduje, że moc tracą obowiązujące dla danego terenu plany miejscowe. To wszystko ma ułatwić współpracę samorządów z inwestorami. ZPI musi być przy tym dostosowane do dokumentów strategicznych – dziś do studium, a po jego wygaszeniu (najpóźniej 1 stycznia 2026 r.) – do planu ogólnego, który je zastąpi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.