Nie zrehabilitują wszystkich ofiar
Rehabilitacja ofiar Katynia, zapowiedziana w czwartek przez rosyjskiego ambasadora w Warszawie, może nie objąć wszystkich rozstrzelanych - informuje rosyjski Memoriał, zajmujący się m.in. walką o ochronę pamięci ofiar sowieckiej dyktatury.
- Jestem przekonany, że formuła zadowalająca krewnych i niebędąca sprzeczną z rosyjskim prawem zostanie znaleziona - mówił ambasador Aleksandr Aleksiejew w rozmowie z Interfaksem. Problem polega na tym, że rehabilitacja może dotyczyć tylko części zamordowanych jeńców.
- Nie wiem, czy strona polska zdaje sobie sprawę, że nawet jeśli jakaś rehabilitacja na podstawie śledztwa głównej prokuratury wojskowej zostanie dokonana, to najprawdopodobniej nie obejmie listy ukraińskiej. Nie mówiąc o liście białoruskiej, której po prostu nie ma. Ukraińska jest, ale śledztwo się nią nie zajmowało - powiedział wczoraj Polskiej Agencji Prasowej Aleksandr Gurjanow stojący na czele sekcji polskiej Memoriału.
W 1940 r. władze sowieckie podjęły decyzję o rozstrzelaniu 14,6 tys. polskich jeńców obozów w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku oraz 7,3 tys. Polaków przetrzymywanych w więzieniach NKWD na obszarze wschodnich województw Rzeczypospolitej zajętych 17 września 1939 r. przez ZSRR. Śledztwo rosyjskiej prokuratury, zamknięte w 2004 r., dotyczyło jedynie pierwszej grupy ofiar.
Memoriał zwraca też uwagę, że Rosja nie musi szukać nowej formuły rehabilitacji polskich oficerów, ponieważ można jej dokonać na podstawie przyjętej w 1991 r. ustawy o rehabilitacji ofiar represji stalinowskich. Prokuratura odmawia jednak takiego postawienia sprawy, utrzymując, iż w archiwach nie zachowały się akta personalne poszczególnych ofiar (zniszczone jeszcze w 1959 r.). Prokuratura ignoruje fakt zachowania innych dokumentów, w tym imiennych spisów ofiar. Innym argumentem jest rzekomy brak dowodów, że polscy oficerowie padli ofiarą represji politycznych. - Sytuacja jest patowa. Z jednej strony są deklaracje polityczne, a z drugiej - stanowisko prawne prokuratury potwierdzone przez sądy - mówi Gurjanow.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu