Tajemnica telekomunikacyjna trochę okrojona
Sąd jest uprawniony – na podstawie art. 159 ust. 2 pkt 4 ustawy z 16 lipca 2004 r. Prawo telekomunikacyjne (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2460 ze zm.) – do zażądania od podmiotu związanego tajemnicą telekomunikacyjną informacji pozwalających zweryfikować twierdzenie powoda, że czynu naruszającego dobra osobiste dopuścił się pozwany w sprawie. Tak brzmi najnowsza uchwała Sądu Najwyższego. Ułatwi ona nieznacznie walkę na drodze cywilnej z internetowymi hejterami, lecz – wbrew twierdzeniom niektórych mediów – wcale nie pozwoli na znajdowanie tychże hejterów. Istotą rozstrzygnięcia jest bowiem to, że w toku procesu będzie można ustalić skalę naruszenia (np. to czy pozwany występował tylko pod jednym pseudonimem, czy pod pięcioma), ale nadal niedopuszczalne będzie złożenie pozwu „ślepego” i uzupełnienie danych pozwanego dzięki zwolnieniu operatora telekomunikacyjnego z tajemnicy.
Przypomnijmy: sprawa dotyczyła oceny tego, czy wyżej należy postawić prawo do sądu osoby pomówionej za pośrednictwem internetu, czy prawo do prywatności wynikające z tajemnicy telekomunikacyjnej. Sądy orzekały różnie – niektóre uznawały, że nie ma podstaw do ograniczania tajemnicy telekomunikacyjnej, ale ostatnio coraz częściej, w ślad za rosnącą liczbą naruszeń dóbr osobistych w internecie, opowiadały się za możliwością pozyskania informacji chronionych tajemnicą. Stanowisko w sprawie przed SN zajął rzecznik praw obywatelskich. I opowiedział się bardziej za prawem do sądu i interesem osoby, której dobre imię zostało naruszone. Przy czym oczywiście udostępnienie danych musi być jego zdaniem adekwatne.
„W ocenie RPO akceptacja stanowiska pozwalającego na odmowę przedstawienia informacji, o które sąd zwraca się w postępowaniu cywilnym, może naruszać prawo do sądu. Strona ‒ nie mogąc uzyskać takich danych w inny sposób niż przez wnioskowanie, by to sąd zobowiązał operatora do ich przedstawienia ‒ nie jest w stanie wykazać naruszenia swojego dobra osobistego” – podkreślił ombudsman w swym stanowisku. Adam Bodnar zastrzegł zarazem, że sąd powinien minimalizować wpływ na prywatność wniosków dowodowych przedstawianych przez strony. Sąd może przecież ‒ czytamy w stanowisku ‒ nie dopuścić wniosku dowodowego, który byłby np. złożony jedynie w celu uzyskania informacji o drugiej stronie sporu sądowego lub obejmowałby dane nieistotne dla postępowania, przez co stanowiłby nieproporcjonalną ingerencję w prywatność drugiej strony procesu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.