Inwigilacja ma być mniejsza, ale trudn0 to przeprowadzić
Prawo
Zmiany w prawie telekomunikacyjnym mają skrócić okres przechowywania przez operatorów telefonii komórkowych danych o naszych połączeniach. Zapowiedział to wczoraj minister administracji i cyfryzacji Michał Boni.
Nowelizacja ma skrócić okres retencji danych z dwóch lat do roku, a potem do sześciu miesięcy. To efekt informacji o rosnącym wykorzystywaniu tych informacji przez służby specjalne i policję. O tym, że Polska znów poprawiła niechlubny rekord europejski w inwigilacji własnych obywateli, informowaliśmy 16 marca. W porównaniu z 2010 r. liczba sprawdzeń wzrosła aż o 500 tys. Najwięcej sprawdzeń dokonywała policja, choć liczba przestępstw się nie zmienia. Tylko ABW ograniczyła swoją ciekawość i zmniejszyła częstość sprawdzeń. Wczoraj pisała też o tym "Gazeta Wyborcza", podając za Fundacją Panoptykon, że sądy, prokuratura, policja i służby specjalne w 2011 r. sięgały niemal 1,9 mln razy po dane o naszych połączeniach telefonicznych.
Specjaliści uważają, że szybsze usuwanie danych utrudni reklamacje. Nie wiadomo też, co z danymi przetrzymywanymi na potrzeby fiskusa.
Policjanci swoją aktywność w sięganiu po billingi tłumaczą brakiem centralnej bazy numerów. - Aby sprawdzić jeden telefon, musimy zapytać z pięciu operatorów. A czasem więcej - wyjaśniała rzecznik resortu spraw wewnętrznych Małgorzata Woźniak.
Politycy PO pod naciskiem opinii publicznej obiecywali ograniczenie ciekawości służb i wprowadzenie gwarantujących to zmian ustawowych. Jeden z pomysłów - aby billingi poddać kontroli sądu - przepadł z powodu oporu samego środowiska sędziowskiego. Niemożliwością jest, by sędzia rzetelnie przyjrzał się kilkudziesięciu wnioskom o billingi dziennie.
@RY1@i02/2012/066/i02.2012.066.000000600.802.jpg@RY2@
Robert Zieliński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu