Google ma kłopoty w Niemczech
Informatyka
Automatyczny podpowiadacz Google’a narusza prawa osobiste - uznali we wtorek niemieccy sędziowie. Podobne wyroki zapadły wcześniej we Francji, w Japonii i we Włoszech.
Chodzi o wprowadzoną przez Google’a w 2009 r. funkcję "autocomplete", która automatycznie uzupełnia części składowe poszukiwanego pojęcia w internecie. Gdy wbijamy jakieś hasło do wyszukiwarki, próbuje ona odgadnąć, jakiej informacji potrzebujemy i w pasku zapytania podsuwa automatyczne podpowiedzi. Także takie, które mogą kogoś oczernić. Tak było w przypadku pewnego niemieckiego przedsiębiorcy, który pozwał Google’a za to, że automatyczny uzupełniacz dodawał do jego nazwiska pojęcia "scjentologia" i "oszustwo". We wtorek niemiecki sąd najwyższy stanął po stronie powoda. Sędziowie uznali, że "autocomplete" narusza prywatność i dobre imię przedsiębiorcy, i nakazali firmie usunąć niefortunne uzupełnienia. Ich zdaniem Google powinien podjąć środki zaradcze, by zapobiec naruszaniu praw osobistych osób trzecich.
Podobne problemy z Google’em ma także Bettina Wulff, żona byłego prezydenta Niemiec. W jej przypadku "autocomplete" podpowiada hasła sugerujące, że kobieta ma powiązania z półświatkiem. Skarga wniesiona przez Bettinę Wulff czeka na rozstrzygnięcie sądu. Google we wszystkich przypadkach broni się, twierdząc, że nie ma wpływu na to, jakie pojęcia podpowiada wyszukiwarka. "Autocomplete" wynika bowiem z algorytmu pojęć najczęściej szukanych przez innych użytkowników w związku z danym hasłem.
Nino Dżikija
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu