Handlowanie w sieci na bakier z przepisami
Regulamin to najważniejszy dokument prawny każdego sklepu internetowego. Określa prawa i obowiązki klienta oraz przedsiębiorcy. E-sprzedawcy niespecjalnie jednak się tym przejmują
W przypadku jednej trzeciej biznesów internetowych regulaminy świadczenia usług pozostawiają wiele do życzenia – wylicza spółka Rzetelna Grupa, świadcząca kompleksowe usługi doradcze. Chodzi zatem o ok. 10 tys. e-sklepów, które powinny dokonać ich rewizji. Szacuje się bowiem, że na koniec 2018 r. działało w kraju ok. 31 tys. placówek internetowych. Wartość obrotów e-commerce ocenia się na 50 mld zł.
Jednym z powodów takiej sytuacji, jak wynika z analiz serwisu Shoper.pl, jest to, że tylko kilka procent kupujących czyta warunki sprzedaży, na które wyraża zgodę. Dlatego e-sprzedawcy zadowalają się prowizorką regulaminu ściągniętą z sieci, licząc, że nikt go nie przeczyta. Pomijając naruszenie autorskich praw majątkowych, postępująca w ten sposób firma naraża się na posługiwanie się dokumentem niedostosowanym do swojego modelu działania czy też branży. Jeżeli firma, od której skopiujemy regulamin, popełniła błąd – a zdarza się to nawet największym, co można sprawdzić w rejestrze klauzul niedozwolonych – my też będziemy posługiwać się dokumentem z błędami prawnymi. Niedostosowanie zapisów umowy do procesu sprzedaży w naszym sklepie, niedostosowanie umowy do oferowanego asortymentu naraża firmę na straty i problemy – zauważa Rafał Stępniewski, prezes firmy RzetelnaGrupa.pl.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.