Walka z RODO-szaleństwem
Przeczytałem kilka dni temu tekst, rzekomo ekspercki, pewnej pani mecenas z kilkunastoletnim doświadczeniem zawodowym. Podała ona jako przykład zastosowania RODO sytuację, w której czytelnik prowadzi osiedlową piekarnię. I jeśli tylko sprzedaje chleb bezglutenowy, powinien stworzyć rejestr jego nabywców. Przetwarza bowiem informacje o diecie klienta (sic!). Zastanawiam się, czy w związku z tym wspomniany właściciel piekarni powinien też legitymować klientów – no bo warto byłoby ten chlebek powiązać z nabywcą. Chyba że wpisywać należy „wysoka blondynka, lat ok. 40 – chleb bezglutenowy”.
Z dobrze znanej mi spółdzielni mieszkaniowej po wejściu RODO w życie wyrugowano zwyczaj posługiwania się nazwiskami. Jej członkowie nazwisk już nie mają. Zostali ponumerowani. Po wejściu do pokoju administrator w spółdzielni nie powie już „panie Słowik”, tylko „panie 17363”. Obawiam się, czy nie zaczną tatuować.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.