Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Prawo spółdzielcze pełne legislacyjnych wpadek

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Prof. dr hab. Andrzej Szumański Sposób wyliczenia ekwiwalentu, jaki ma dostać spółdzielca, który nie godzi się na przekształcenie podmiotu w spółkę, kwalifikuje te przepisy do kontroli konstytucyjnej

Środowisko spółdzielców krytycznie patrzy na prawo spółdzielcze, zmienione ustawą z 25 marca 2011 r. o ograniczaniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców (Dz.U. z 2011 r. nr 106, poz. 622 z późn. zm.). Przewiduje ona przekształcenie spółdzielni pracy w spółkę handlową. Czy to zagrożenie dla spółdzielczości?

Ja tego poglądu nie podzielam. Ustawodawca powinien dawać uczestnikom obrotu gospodarczego wybór najrozmaitszych form prawnych, a przecież nie jest to przekształcenie obowiązkowe. Spółdzielnia pracy może, a nie musi dokonać przekształcenia. Nie jest jednak zrozumiałe, dlaczego możliwość przekształcenia zawężono tylko do spółdzielni pracy. Przez mechaniczne zastosowanie przy tym przepisów z kodeksu spółek handlowych doszło do różnego rodzaju wpadek legislacyjnych.

Co ma pan na myśli?

Zostały naruszone pewne wartości państwa prawa: doprowadzono do wywłaszczenia spółdzielców, którzy nie godzą się na przekształcenie, bo otrzymują ekwiwalent według wartości bilansowej, a nie rynkowej. Tworzy się także udział w nowej spółce osób trzecich, które nie wypracowały majątku spółdzielni. Godzi to w naturę przekształcenia, czyli zasadę kontynuacji, która polega m.in. na tym, że spółdzielnia, która staje się spółką, nie musi zrywać umów z kontrahentami i zawierać ich na nowo czy też uzyskiwać nowych tytułów prawnych do nieruchomości, pozwoleń i koncesji, bo to wszystko automatycznie przechodzi na podmiot przekształcony.

Czy ma pan jakieś wątpliwości odnośnie do przekształceń?

Mam wątpliwości, czy założycielami spółki przekształconej mogą być osoby, które nie są członkami spółdzielni przekształcanej, bo założyciele istnieją tylko wtedy, gdy spółkę zakłada się od początku. Natomiast tu, na skutek przekształcenia, spółka powstaje ze spółdzielni. Mam też wątpliwości co do zasady wnoszenia majątku spółdzielni przekształcanej aportem do spółki przejmującej. Sąd Najwyższy stwierdził, że majątek spółki przejmowanej nie może być aportem do spółki przejmującej. Skutki prawne przekształcenia mogą być niekorzystne, bo w razie przekształcenia w spółkę akcyjną przez dwa lata nie będzie można obracać jej akcjami, bo będą to tzw. akcje aportowe.

Trzeci mój zarzut ma charakter etyczny oraz ekonomiczny i dotyczy sposobu wyliczenia ekwiwalentu, jaki ma dostać spółdzielca, który nie godzi się na przekształcenie i nie złoży oświadczenia o uczestnictwie w spółce. Chodzi o to, czy należy taki ekwiwalent obliczyć według wartości bilansowej majątku spółki, czy też rynkowej.

Dlaczego tak istotny jest wybór między wartością rynkową a bilansową?

Bo wartość rynkowa może być znacznie wyższa niż bilansowa. W prawie spółek bierze się pod uwagę wartość bilansową, by zniechęcić do odmawiania uczestnictwa w spółce przekształconej. W dodatku chodzi wtedy o majątek spółki stanowiący jej własność. Zaś w przypadku przekształcanej spółdzielni chodzi o majątek, który stanowi prywatną własność jej członków. Skoro więc jego wartość rynkowa jest znacznie większa od bilansowej, to przyjęcie w tych rozliczeniach wartości bilansowej można uznać wręcz za wywłaszczenie. Zresztą przepisy o przekształceniu spółdzielni w spółkę zostały zaskarżone do TK.

Spółdzielnię pracy można dziś przekształcać w każdą spółkę handlową. Czy w każdą warto?

Moim zdaniem, skoro spółdzielnie zrzeszają dużą liczbę spółdzielców, to przekształcenie ich w spółki osobowe nie bardzo ma sens. Uzasadnione jest tylko przekształcenie w spółkę kapitałową, mimo że ustawodawca nie wyłączył możliwości przekształcenia w spółkę osobową.

Między spółką a spółdzielnią zachodzą jednak dosyć istotne różnice systemowe. W spółdzielni występuje prymat osoby nad kapitałem, zasada jeden spółdzielca i jeden głos, a jej majątek stanowi współwłasność wszystkich spółdzielców. Natomiast w spółkach kapitałowych sytuacja jest odwrotna: np. majątek spółki jest własnością samej spółki.

Czy dostrzega pan jakieś plusy tej regulacji?

Na pewno takim plusem jest to, że ustawodawca do prawa spółdzielczego włączył fragment przepisów ze spółek handlowych, regulując procedurę przekształcenia spółdzielni w spółkę. Procedura przewiduje więc opracowanie planu przekształcenia, który zbada biegły rewident, wymagana jest uchwała przekształceniowa i składanie oświadczeń przez spółdzielców przystępujących do spółki.

W razie przekształcenia spółdzielni pracy w spółkę handlową występuje dwuetapowe podejmowanie uchwały: najpierw uchwała wstępna, która do powzięcia wymaga zwykłej większości głosów i kworum. Gdy ta zwykła większość opowie się za przekształceniem, to potem podejmuje się kolejną uchwałę wymagającą kwalifikowanej większości głosów (czyli 3/4) i kworum. Uregulowana została też konstrukcja składania oświadczeń o uczestnictwie w spółce przekształconej przez dawnych spółdzielców. W prawie spółek wspólnicy przeciwni przekształceniu, którzy jednak zostali przegłosowani, mają prawo do zwrotu wartości swoich praw udziałowych. Tylko wówczas, gdy pułap niezadowolonych nie przekroczy 10 proc. wartości bilansowej spółki, występuje kontynuacja. Pozytywnie oceniam fakt, że tę zasadę przyjęto również przy przekształceniu spółdzielni pracy w spółkę kapitałową.

@RY1@i02/2013/225/i02.2013.225.18300050a.803.jpg@RY2@

Fot. wojtek górski

Prof. dr hab. Andrzej Szumański kierownik zakładu prawa handlowego Uniwersytetu Jagiellońskiego

Rozmawiała Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.