Dropshipping wymaga szczególnego porozumienia
W naszym prawie nie ma odrębnych, poświęconych tylko temu kontraktowi uregulowań. Podstawą współdziałania między stronami powinna być standardowa umowa o współpracę
Jak wynika z ostatniego, ogólnopolskiego badania outsourcingu, większość małych i średnich przedsiębiorstw handlowych przechowuje kupione u kontrahenta produkty we własnych magazynach. Blisko 40 proc. usługi logistyczne zleca firmom zewnętrznym (z tego jedna trzecia zamawia kompletowanie zamówień klientów oraz ich wysyłkę). Wciąż niewiele podmiotów decyduje się na sprzedaż towarów bezpośrednio od producenta, ograniczając swój udział w łańcuchu dostaw de facto do pobrania od klienta zamówienia (tzw. dropshipping, w skrócie DS). - Nie jest to jeszcze popularny w Polsce model logistyczny, przede wszystkim dlatego, że niewielu producentów oferuje tego typu usługę - mówi Maciej Lasek, ekonomista, ekspert systemów logistycznych. - W Stanach Zjednoczonych, gdzie DS jest stosowany najdłużej, prawie 30 proc. przedsiębiorstw, w tym większość rynku sprzedaży przez internet (e-commerce), realizuje wysyłkę bezpośrednio od producenta. Ponieważ jest to korzystny model logistyczny, ten udział w naszym kraju także będzie się zwiększał.
Zalety
Istotnym plusem DS jest usprawnienie procesów logistycznych. Przedsiębiorca nie musi zatrudniać na etacie osoby, która odpowiadałaby za sprawne dostarczenie przesyłki dla klienta końcowego. Nie jest konieczne także, co istotne szczególnie dla osób dopiero rozpoczynających działalność handlową w sieci www (e-commerce), utrzymanie kosztownych magazynów, ponoszenie opłat za ich wynajem lub inwestycje polegające na budowie takiej powierzchni od podstaw. W sklepie zbierane są jedynie zamówienia, a towary wysyła producent, z pominięciem detalicznej placówki handlowej. Zajmuje się on także wystawianiem kwitów spedycyjnych oraz magazynowaniem artykułów przeznaczonych do sprzedaży. - Ponieważ z procesu realizacji zamówienia wypada jedno ogniwo, ten model współpracy może przynieść korzyści zarówno producentowi, który w ten sposób powiększy swoją bazę klientów, jak i właścicielowi sklepu. Rodzi ona jednak określone konsekwencje prawne, które powinny znaleźć swój wyraz w umowie - podkreśla Lasek.
W krajowym prawie nie ma szczególnych, poświęconych temu zagadnieniu, uregulowań. Podstawą umowy między stronami, jak twierdzą specjaliści, powinna być zatem standardowa umowa o współpracę. Musi ona jednak zawierać szczególne, mające miejsce tylko podczas kooperacji w modelu DS, unormowania.
Marka jest wartością
Przede wszystkim powinny w niej być zapisy dokładnie określające zakres projektowanej współpracy. Istotne, konieczne do opisania, są wszystkie kwestie dotyczące metkowania (oznaczania) wysyłanych przez producenta towarów. Dla tej strony umowy, co oczywiste, najbardziej korzystne będzie znakowanie towarów oraz paczek z wysyłanymi do końcowego klienta produktami własnym logo, nazwą i adresem. To jednak spowoduje, że sklep, który oferować będzie produkty, w zasadzie szybko stanie się pracującym za niewielką opłatą (wyłącznie marża) sprzedawcą czy też przedstawicielem handlowym producenta. Jeśli umowa nie będzie szczegółowo wyjaśniała tych kwestii, jedna ze stron straci możliwość rozwijania własnej marki, budowania wizerunku i renomy, które są podstawą każdej działalności handlowej. Zatem aby umowa była korzystna dla obu, rezygnacja z własnej marki przez jedną ze stron powinna wiązać się z rekompensatą. - Inicjator współpracy z reguły przedstawia najbardziej korzystny dla siebie wzór umowy - mówi specjalizujący się w prawie gospodarczym mec. Krzysztof Boruta. - Przedsiębiorca, który o tym nie wie, w rezultacie poniesie wymierne, dające się oszacować, straty.
Zakres negocjacji jest szeroki, możliwości rekompensaty - wiele. Może nią być na przykład zejście z marży i podniesienie zarobku rezygnującej ze swoich oznaczeń strony, dopuszczalne są rabaty, częściowa lub całkowita rezygnacja z opłat związanych z transportem. - Są one zwykle dostosowane do konkretnej sytuacji - wyjaśnia Boruta. - Ważna jest przede wszystkim świadomość wagi problemu i skłonienie drugiej strony do negocjacji.
Zakres odpowiedzialności
Kolejną kwestią, która powinna zostać uregulowana w umowie, jest zakres ponoszonej odpowiedzialności. To właściciel sklepu, jako strona w transakcji z klientem końcowym, będzie odpowiadać za ewentualne nieprawidłowości. Określa to kodeks cywilny, a w przypadku e-commerce ustawa z 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz.U. z 2002 r. nr 144, poz. 1204) oraz z 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów (Dz.U. z 2000 r. nr 22, poz. 271). Tymczasem na jakość obsługi konsumenta końcowego w modelu DS większy wpływ ma producent, który wysyła towar. Często się zdarza, że przesyłki do klientów niebędących klientami bezpośrednimi trafiają na koniec kolejki, co skutkuje przekroczeniem terminu dostawy. Tymczasem właściciel sklepu nie ma wpływu zarówno na sposób zapakowania przesyłki, jej zawartość oraz termin realizacji zamówienia. Warto, aby te kwestie zostały określone w umowie, podobnie jak sposób postępowania z anulowanym zamówieniem, zmiana listy towarów, danych adresata, a także warunki realizacji zaległego zlecenia (tzw. back orders). - Jako że stroną słabszą jest właściciel placówki handlowej, może on domagać się odszkodowania, jeśli sposób wykonania usługi spowoduje straty zarówno finansowe, jak i wizerunkowe - radzi mec. Krzysztof Boruta. - Jednak kwestie szczegółowego postępowania w takiej sytuacji powinno być także określone w umowie.
Chronione dane
Ale w dokumencie powinny znaleźć się również regulujące współpracę, kwestie techniczne oraz marketingowe. DS, szczególnie na etapie projektowania wzajemnych relacji, jest dość skomplikowanym modelem logistycznym i wymaga integracji systemów informatycznych. Wiadomość o zamówieniu, zanim zostanie zrealizowane, musi pojawić się w wielu miejscach (biurach, magazynach, firmie spedycyjnej itp.). Brak kompatybilności systemów IT może spowodować, że dostawa będzie opóźniona. W skrajnych przypadkach okaże się, że współpraca stała się w ogólne niemożliwa lub nieopłacalna. W umowie zatem powinien znaleźć się opis związanych z doprowadzeniem do kompatybilności systemów IT inwestycji, a także wskazanie strony, na której spoczywać będzie obowiązek dostosowania infrastruktury do wymagań kontrahenta, a także finansującego je partnera. - Nierozwiązanie tych kwestii jest powodem wielu rozczarowań, nieporozumień i często prowadzi do zerwania umowy, co wiąże się zwykle z karami - zaznacza Maciej Lasek. - Lepiej zatem kwestie informatyczne rozwiązać na etapie projektowania współpracy.
Również zasady prowadzenia akcji marketingowych przez strony powinny być rozwiązanie w takim dokumencie. Szczególnie w branży e-commerce, zarówno producenci, jak i sprzedawcy, często stosują tzw. sampling, czyli dołączanie do przesyłek darmowych próbek innych, sprzedawanych lub produkowanych, artykułów. Jeżeli dostawa realizowana jest bezpośrednio przez producenta, właściciel placówki handlowej, który odszukał klienta, może nie być zadowolony z tego, że otwarty przez niego kanał wykorzystywany będzie także w innych niż realizacja zamówienia, celach.
Wiąże się z tym kwestia własności danych osobowych pozyskanych konsumentów. Może się zdarzyć, że uzyskane przez właściciela sklepu dane dużej grupy osób zostaną, na skutek współpracy w modelu DS, przejęte przez producenta, a współpraca zostanie rozwiązana. Umowa powinna określać, co w takiej sytuacji stanie się z danymi. Są one cenną, chronioną w dodatku przez generalnego inspektora ochrony danych osobowych, wartością.
Aleksandra Kozicka-Puch
OPINIA EKSPERTA
Przelew nie wystarczy, by płacić niższy podatek
@RY1@i02/2013/069/i02.2013.069.215000600.802.jpg@RY2@
Hubert Łęcki, biuro rachunkowe Hubertus
Ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych z 26 lipca 1991 roku (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 51, poz. 307) nie zawiera przepisów, które przewidywałyby szczególny sposób ustalania podstawy opodatkowania ze względu na przyjęty między kontrahentami model logistyczny. Przychody uzyskane poprzez DS należy zatem uwzględniać w sposób standardowy, w księdze przychodów i rozchodów.
Problem pojawia się, gdy sprzedawcy - co nie zdarza się rzadko, szczególnie podczas współpracy z dostawcą zagranicznym - brakuje potwierdzającej kupno towaru faktury lub wystawionego zgodnie z rozporządzeniem ministra finansów z 26 sierpnia 2003 r. (Dz.U. nr 152, poz. 1475 z późn. zm.) rachunku. Ten model logistyczny charakteryzuje się bowiem tym, że sklep nie oferuje klientowi końcowemu towaru, który jest jego własnością. Jeżeli artykuł zostanie sprzedany, na przykład w placówce internetowej, zapłata za niego trafi, co oczywiste, na jej konto. Gdy właściciel nie będzie dysponował wystawionym przez producenta artykułu dokumentem, uzyska wtedy przychód, który nie znajdzie pokrycia w kosztach uzyskania przychodu.
Problem był już rozpatrywany przez organy fiskalne, ich stanowisko jest konsekwentne. Jak orzekł niedawno w odpowiedzi na zapytanie prywatne dyrektor Izby Skarbowej w Poznaniu, w takim przypadku należy stosować ogólne zasady ustalenia przychodu i kosztów wynikające z art. 14 ust. 1 i art. 22 ust. 1 ustawy. Gdy właściciel sklepu dokona zakupu towarów z przeznaczeniem do dalszej sprzedaży klientom końcowym, dokumentem będącym podstawą ujęcia tej operacji w podatkowej księdze przychodów i rozchodów mogą być tylko faktura lub rachunek. Jeśli dysponuje jedynie potwierdzającym zapłatę przelewem bankowym, wydatki poniesione przez niego, dotyczące wysłanej kontrahentowi za zakupiony towar kwoty, nie są udokumentowane zgodnie z rozporządzeniem. Nie mogą zatem stanowić podstawy kwalifikującej do kosztów. Podatek powinien być więc liczony od całej, uzyskanej ze sprzedaży kwoty, a nie tylko będącej różnicą między nią a wydatkami poniesionymi na zakup od wytwórcy lub pośrednika (sygn. akt ILPB1/415-1327/10-7/AO).
Innymi słowy, jeżeli opłata za sprzedawany towar trafia na konto sklepu internetowego, a dostawa realizowana jest w modelu DS, właściciel e-sklepu powinien zadbać o to, by faktura potwierdzająca zakup u producenta trafiła do niego. Aby uniknąć nieporozumień, zapis takiej ścieżki rozliczeń powinien znaleźć się już w umowie o współpracę między producentem a sklepem. Inaczej właściciel kooperującej z producentem w modelu dropshippingu placówki handlowej będzie musiał zapłacić podatek od całej, uzyskanej ze sprzedaży klientowi końcowemu kwoty, co może nie tylko pochłonąć marżę, lecz także spowodować poważne straty. Potwierdzający kupno od producenta, uwzględniony w podatkowej księdze przychodów i rozchodów dokument pomniejszy natomiast przychód o koszty uzyskania i podatek trzeba będzie zapłacić standardowo, tak jak w przypadku każdej innej, tradycyjnej sprzedaży, czyli jedynie od zysku.
Warto jednak dobrze przygotować się do takiej współpracy. Doświadczenia przydadzą się na pewno, gdy DS stanie się powszechną praktyką handlową.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu