Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Jak nowe dyrektywy unijne dotyczące spółek zmienią polskie prawo

Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Jak pan ocenia wagę trzech nowych dyrektyw Parlamentu Europejskiego i Rady dotyczących spółek, które wejdą w życie 21 października 2009 r.?

@RY1@i02/2009/205/i02.2009.205.087.0003.101.jpg@RY2@

Michał Romanowski, profesor na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

Dwie z nich - dotycząca jednoosobowych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością i mówiąca o równoważności - mają charakter porządkujący. Prowadzą więc w gruncie rzeczy do ustalenia jednolitej dyrektywy, ponieważ było wiele zmian prawa UE obejmujących regulacje z tego pola. Nowe postanowienia wprowadza dyrektywa dotycząca sprawozdawczości i dokumentacji w przypadku połączeń i podziałów, dlatego o niej trzeba mówić osobno. I choć w przypadku dwóch pierwszych dyrektyw brak jest terminu implementacji, co mogłoby dowodzić, że wspólnotowy ustawodawca założył, że ich regulacje zostały już wprowadzone do krajowych porządków prawnych (a więc również do systemu polskiego), to wcale nie znaczy to, że przeniesienie było pełne i całkowicie prawidłowe.

Przykładem może być art. 10 Dyrektywy 2009/101/WE w sprawie koordynacji gwarancji, jakie są wymagane w państwach członkowskich od spółek, w celu uzyskania ich równoważności, dla zapewnienia interesów zarówno wspólników, jak i osób trzecich. Jego przepisy nie mają odpowiednika w polskim prawie.

Artykuł 10 to jest przepis, który służy ochronie interesów osób trzecich. Patrzę na niego pozytywnie. Chodzi bowiem o to, że choć spółka ma określony zakres działalności, np. w zakresie wdrażania systemów informatycznych w branży reklamowej, ale zaczęła zawierać kontrakty w sektorze budowlanym, to mimo że nie ma tego zapisanego w umowie lub statucie i tym samym w Krajowym Rejestrze Sądowym, jej zobowiązania zaciągnięte na tym polu są ważne wobec osób trzecich. Krótko mówiąc - zgodnie z regulacją dyrektywy - nie można dążyć do podważenia zawartej transakcji z powołaniem się na to, że zarząd przekroczył zakres działalności wpisany do rejestru.

W Polsce były dyskusje na ten temat: czy przedmiot działalności spółki ogranicza zdolność do zaciągania zobowiązań przez spółkę czy nie. Sprawa nie jest jednak jasna. A ma znaczenie także z punktu widzenia podatkowego (chodzi o dylemat, czy transakcja spoza zakresu działalności stanowi koszt uzyskania przychodów czy nie). Kwestia nie została również wyraźnie przesądzona w przepisach kodeksu spółek handlowych. Tak więc teraz art. 10 dyrektywy będzie pełnił funkcję porządkującą. Może wpłynie też na zmianę kuriozalnego stanu rzeczy polegającego na tym, że spółki w umowach czy statutach wpisują - na wszelki wypadek - smar, mydło i powidło. Tymczasem wystarczyłoby określić, że przedmiotem działalności spółki jest prowadzenie działalności gospodarczej. Artykuł 10 dyrektywy oznacza więc tylko tyle, że jeśli zarząd zawarłby kontrakt poza zakresem przedsiębiorstwa, to kontrahenci nie powinni z tego tytułu ponosić negatywnych konsekwencji.

Oczywiście, ale tylko wtedy należy ją rozważać, kiedy aktywność menagementu rzeczywiście była wymierzona przeciwko interesom spółki. Może się bowiem okazać po przeanalizowaniu przypadku, że nic takiego nie miało miejsca. Dlatego nie dostrzegam zagrożeń wynikających regulacji art. 10. Widzę raczej jednoznaczne przecięcie wątpliwości. Poza tym jest to dowód rozpoznania przez wspólnotowego ustawodawcę, że mamy w spółce sferę stosunków wewnętrznych i zewnętrznych. I tak: prawo powszechnie obowiązujące powinno chronić stosunki zewnętrzne, natomiast w wewnętrzne (ponieważ spółka jest korporacją prywatnoprawną) nie należy nadmiernie ingerować. Trzeba pozostawić inicjatywę stronom tego stosunku cywilnoprawnego jak w wypadku innych umów.

Trzeba co najmniej wprowadzić do k.s.h. art. 10 ust. 1 dyrektywy, ponieważ to samo, co z ust. 2 i 3, wynika z art. 17 par. 3 k.s.h. Mówi on, że czynność prawna dokonana bez zgody właściwego organu spółki, wymaganej wyłącznie przez umowę spółki lub statut, jest ważna, choć nie wyklucza odpowiedzialności członków zarządu wobec spółki z tytułu naruszenia umowy spółki albo statutu.

Postanowienie o ważności wobec osób trzecich czynności spoza zakresu działalności w żaden sposób z polskich przepisów nie wynika. I dlatego należy je wprowadzić do k.s.h. Sądzę również - choć nie wynika to z dyrektywy - że warto zastanowić się, czy w kodeksie cywilnym, przy regulacji dotyczącej osób prawnych, nie powinno być wpisanej zasady mówiącej, że przedmiot działalności nie ogranicza ważności umów zawieranych poza zakresem działalności osoby prawnej.

Jej dotyczą przepisy szczególne. Przepisy dyrektywy mają charakter ogólny. Odnoszą się do wszystkich spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, akcyjnych i komandytowo-akcyjnych. Gdyby jednak podmioty prawa o funduszach inwestycyjnych, fundusze emerytalne, zakłady ubezpieczeń, domy maklerskie czy banki dokonywały czynności przekraczających zakres wynikający z przepisów i decyzji ich dotyczących, to mogą ponosić ryzyko związane z naruszeniem warunków licencji.

Uważam przy tym, że nie zawsze powinno to prowadzić do nieważności transakcji z osobami trzecimi. To musi wynikać z analizy konkretnego przypadku. Trzeba przy tym pamiętać, że konstrukcja zezwolenia, koncesji czy innej decyzji administracyjnej regulującej działalność gospodarczą może być dwojakiego rodzaju. Może prowadzić do tego, że podmiotowi wolno wykonywać tylko określone czynności, albo sytuacji, w której spółka, która uzyskała koncesję, może dokonywać i określonych czynności, i oferować usługi, które wolno świadczyć innym (wykraczające poza zakres zezwolenia czy licencji).

Drugi z tych modeli przeważa. I w takich sytuacjach art. 10 dyrektywy ma zastosowanie. Niemniej także w pierwszym modelu sprawa nie jest oczywista. Przychylałbym się ku poglądowi, że i tu czynności dokonywane poza przedmiotem zezwolenia nie są z mocy prawa nieważne. Nie wykluczam, że to oznacza tylko tyle, że taka dodatkowa aktywność może mieć wpływ na cofnięcie zezwolenia. Chodzi więc o inny rodzaj sankcji. W takich wypadkach uważam za niezbędne stosowanie dyrektywy o ochronie interesów osób trzecich, czyli klientów.

Ważny jest art. 3 ust. 7. Ujmując rzecz w skrócie, przepis dyrektywy stwarza możliwość stwierdzenia, że skoro na stronie internetowej spółki albo w zamówieniu handlowym została ujawniona informacja dotycząca np. formy prawnej albo kapitału, to kontrahent ma prawo na niej polegać, mimo że co innego zostało ujawnione w rejestrze przedsiębiorców. To istotny wyjątek od zasady, że najważniejszy jest rejestr, co do którego obowiązuje domniemanie prawdziwości wpisanych do niego danych. Kolejny raz pojawia się więc realizacja zasady wyraźnie wyartykułowanej już w dyrektywie o wykonywaniu niektórych praw akcjonariuszy. Chodzi o tzw. dynamiczne przekazywanie informacji, a nie tylko o statyczne ich ujawnianie w rejestrze. Prawodawca wspólnotowy mówi, że nie można oczekiwać od kontrahentów spółek, by za każdym razem wszystko sprawdzali w rejestrze.

Każdy, kto dostaje zamówienie lub wchodzi na stronę internetową przedsiębiorcy, ma prawo zakładać, że informacje w nich zawarte są zaktualizowane. Tego w polskim prawie nie ma. Są też dwa problemy szczegółowe. One się wiążą z art. 5 Dyrektywy 2009/101/WE, o której mówimy. Jest w nim wskazane, jakie informacje muszą być ujawniane w pismach i formularzach zamówień spółki. Między innymi należy zamieszczać informacje o kapitale zakładowym spółki, przy czym chodzi zarówno o subskrybowany, jak i wpłacony. Kodeks spółek handlowych nie nakazuje takiego rozdzielenia w wypadku spółki z o.o. Tymczasem może się zdarzyć, że został zarejestrowany kapitał zakładowy, który nie został wpłacony, mimo że zarząd spółki złożył stosowne oświadczenie. Sąd nie bada przecież, czy wpłaty zostały dokonane. Sytuacja ta rodzi wprawdzie m.in. odpowiedzialność karną członków zarządu, ale to nie dotyczy relacji z kontrahentem. Uważam więc, że również w przypadku spółek z o.o. powinna być ujawniona informacja nt. kapitału wpłaconego.

Dodatkowo widzę problem kolizji przepisów k.s.h. dotyczących obowiązku ujawniania danych, czyli odpowiednio art. 206 par. 1 pkt 4 k.s.h. art. 27 par. 5 pkt 4 i art. 374 par. 1 pkt 4 k.s.h. z art. 34 ust. 1 ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym. Ustawa o KRS zwalnia bowiem z obowiązku podawania tych informacji, które wymienia dyrektywa, gdy spółka pozostaje w stałych stosunkach umownych z kontrahentem. Dyrektywa nie wprowadza takiego wyjątku. Ważniejsza jednak wydaje się kolizja między k.s.h. a ustawą o Krajowym Rejestrze Sądowym.

Tak. Należałoby niezgodność między ustawami usunąć, choć rozumiem to zwolnienie z podawania wszystkich danych w przypadku stałych stosunków handlowych. Niemniej, skoro mówimy o formularzach zamówień, czyli standaryzowanych dokumentach, to nie widzę wielkiego obciążenia dla przedsiębiorcy, który wpisuje do nich na stałe informacje o spółce.

Ustawodawca europejski wychodzi z założenia, że unieważnienie umowy spółki może zdarzyć się tylko wyjątkowo. Dlatego nie pozostawia tego ogólnym zasadom pozwalającym unieważnić czynność prawną. U nas k.s.h. odsyła w tym zakresie przez art. 2 k.s.h. do kodeksu cywilnego, który mówi, że czynność prawna (a umowa spółki jest przecież czynnością prawną) jest nieważna, kiedy jest sprzeczna z prawem, zasadami współżycia społecznego lub zmierza do obejścia prawa. Regulacja dyrektywy to dowód dążenia do trwałości spółki jako uczestnika obrotu. Można więc implementować przepis art. 12 dyrektywy do k.s.h., ale byłby to przepis szczególny, odnoszący się tylko do umów spółki.

Rozmawiała Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk

Podstawa prawna

Dyrektywa 2009/101/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 16 września 2009 r. w sprawie koordynacji gwarancji, jakie są wymagane w państwach członkowskich od spółek w rozumieniu art. 48 akapit drugi Traktatu, w celu uzyskania ich równoważności, dla zapewnienia ochrony interesów zarówno wspólników, jak i osób trzecich.

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/102/WE z 16 września 2009 r. w sprawie prawa spółek, dotycząca jednoosobowych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością.

profesor na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, członek Komisji Kodyfikacyjnej ds. Zmian w Prawie Spółek, adwokat w kancelarii Romanowski i Wspólnicy

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.