Jak chronić się przed nadużyciem formy spółki kapitałowej przez kontrahenta
Dlatego, że zderzają się tu dwie wartości. Chcemy chronić wierzycieli przed nieuczciwymi działaniami spółek, czyli ich zarządów lub wspólników, ale z drugiej strony musimy osłaniać konstrukcję prawną, która jest motorem działalności gospodarczej. Tym samym, jeżeli nawet powstanie jakaś nowa regulacja, to powinien to być tylko sygnał czy punkt zaczepienia dla sądu, który za każdym razem musiałby rozwiązywać konkretną sytuację. Niemniej przyznaję, że problem jest. I to trudny. On niezwykle wyraziście występuje na przykładzie grup kapitałowych, ale nie podzielam poglądu, że właśnie tam występują szczególne ryzyka. Równie dobrze można powiedzieć, że jeśli spółka jest członkiem dużej grupy kapitałowej, to łatwiej ją zidentyfikować. Poza tym często duże grupy nie pozwalają sobie na tworzenie spółek w złej wierze, z założeniem, że miałyby nie wykonywać umów. Natomiast dywersyfikacja ryzyka jest uzasadniona. A interesy udziałowców i kontrahentów powinna chronić przejrzystość. Oznacza to, że można zadekretować oczywistość, czyli instrumentalny charakter spółki, która jest członkiem grupy kapitałowej. Niemniej wtedy należałoby zapisać, że jeśli spółka ma zarządzać środkami finansowymi grupy kapitałowej, to musi być wyraźnie oznaczona jako jej członek (np. spółka X z o.o., członek grupy kapitałowej ABCD).
Mówię o prawie firmowym, ponieważ przejrzystość zmniejsza ryzyko pomyłki ze strony kontrahenta. Jedynym zaś ograniczeniem właściciela spółki, jakie można brać pod uwagę przy stanowieniu prawa handlowego, jest bezpieczeństwo obrotu, czyli innych osób. Tymczasem często pojawia się pomyłka polegająca na niezrozumieniu faktu, że przedsiębiorca nie musi respektować interesów wierzycieli. On może dążyć do realizacji własnego celu, byleby w sposób zgodny z prawem i dobrymi obyczajami.
Owszem. Gdy chodzi o narzędzia cywilistyczne, kontrahent dysponuje wyłącznie tymi, które wynikają z k.c., przy czym zastosowanie art. 5 tej ustawy jako instrumentu przebicia zasłony korporacyjnej, czyli dobrania się do majątku wspólnika, byłoby bardzo trudne. Za daleko idzie bowiem twierdzenie, że założenie spółki może się wiązać z czynieniem ze swego prawa użytku sprzecznego ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Dlatego myślę raczej o art. 415 k.c. kodeksu spółek handlowych. Nie zawiera on dziś elementów, które pozwalałyby wierzycielowi bezpośrednio zaatakować wspólnika spółki kapitałowej.
Tak jest, ale skoro można sobie wyobrazić wprowadzenie do k.s.h. subsydiarnej odpowiedzialności wspólnika za zobowiązania spółki kapitałowej, to jednak tego rodzaju konstrukcja musiałaby być obwarowana dodatkowymi zastrzeżeniami. Wierzyciel, żeby z niej skorzystać, miałby obowiązek wykazania, że spółka została założona w złej wierze.
To prawda, ale jeżeli ktoś poszukuje łatwego rozwiązania tego problemu, to w ogóle go nie znajdzie. Właśnie dlatego, że zderzają się dwie wartości - ochrona instytucji spółki kapitałowej, w której wspólnicy nie odpowiadają za zobowiązania spółki, i dążenie do ochrony interesów wierzycieli. I nie może być tak, że uprawnienia wierzycieli prowadzi do podważenia podstawowej zalety spółki kapitałowej. Potrzebna jest tylko równowaga. Uważam, że przy rozwiązywaniu problemów w praktyce otwiera się pole do popisu dla orzecznictwa sądów. Jestem też przeciwnikiem tezy, że należy tworzyć prawo z założeniem, że uczestnicy obrotu działają w złej wierze. Trzeba przyjmować uczciwość, choć oczywiście nie można zamykać oczu na jej przeciwieństwo. Dlatego należy wprowadzać instrumenty pozwalające zwalczać nadużycia. Niby różnica niewielka, ale fundamentalna, ponieważ takie podejście pozwala na poszukiwanie rozwiązań, które z jednej strony zapewniają efektywność funkcjonowania grup kapitałowych, a z drugiej - nakazują identyfikować związane z ich działaniem ryzyka. Ja widzę dwa: interesy wierzycieli i wspólników mniejszościowych. O pierwszych mówimy cały czas. Drugich zabezpiecza obowiązek szczególnej lojalności kontraktowej wspólników, a więc możliwość roszczenia bezpośrednio między nimi. I tu żadne nowe przepisy nie są potrzebne. Rzecz można wywieść ze stosunku spółki, czyli z relacji między wspólnikami. W przypadku grupy kapitałowej zaś są systemy prawne, które wprowadzają roszczenie wspólników mniejszościowych, polegające na domaganiu się przeniesienia ich na poziom udziałów w spółce matce, albo na poziom udziału w zysku generowanym przez spółkę matkę, jeżeli tego zysku nie ma w spółce córce, ponieważ została założona nie po to, by generować zysk. U nas pojawia się jednak w tym miejscu kolejne nieporozumienie. Doktryna, podobnie jak orzecznictwo, jako przykład nadużywania osobowości prawnej podaje nierzadko zakładanie spółki w innym celu niż osiąganie zysku. Tymczasem taka teza jest z gruntu fałszywa, ponieważ spółka kapitałowa może powstać w każdym celu prawnie dopuszczalnym. W praktyce często są zakładane spółki serwisowe, outsourcingowe, które mają pełnić służebną rolę w stosunku do grupy. Doskonałym przykładem jest Kappa, czyli spółka specjalnego przeznaczenia, za pomocą której Skarb Państwa neutralizował konflikt o PZU z holenderską grupą Eureko.
To inna kwestia, ale ważna, ponieważ również tym razem domaganie się nowych regulacji wiąże się z niezauważaniem obowiązujących, które można stosować, lecz niewielu o tym pamięta. Uważam, że dla wierzycieli ważny jest przede wszystkim przepis art. 308 kodeksu karnego, choć niejako wskutek jego regulacji trzeba brać pod uwagę także art. 296 i 303 k.k. Tymczasem i pokrzywdzeni (mówiąc potocznie) działaniami spółki nadużywającej swojej osobowości prawnej, i ich doradcy prawni nierzadko zapominają, że za czyny określone w rozdziale k.k. zatytułowanym Przestępstwa przeciwko obrotowi gospodarczemu odpowiadają wszyscy, którzy na podstawie przepisu prawa, decyzji administracyjnej, umowy lub choćby z powodu faktycznego wpływu zajmują się sprawami spółki. Nie są więc bezkarni nawet wspólnicy, którzy nie należą do zarządów ani rad nadzorczych, lecz będąc jedynymi lub większościowymi udziałowcami, de facto kierują spółką. Obawiam się nawet, że i wymiar sprawiedliwości rzadko stosuje ten przepis. Nie mogą natomiast wierzyciele powoływać się na niezwykle skądinąd pojemny art. 585 k.s.h. Dotyczy on bowiem tylko działania na szkodę spółki, czyli wspólników.
W prawie karnym dosięgającym działalności gospodarczej nie o to chodzi. Tu ważna jest funkcja odstraszająca, ponieważ nawet groźba sankcji zawsze jest dla prowadzących przedsiębiorstwo niezwykle dolegliwa. I jeszcze raz podkreślam, że uchylenie zasłony korporacyjnej, polegające na możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności wspólnika spółki kapitałowej musi być trudne. Z zasady.
Ta kwestia była dyskutowana, ale ponieważ sama regulacja grup kapitałowych wywołuje kontrowersje na poziomie znacznie mniej skomplikowanym, czyli nie ma zgody, jak rozumieć interes spółki, to można powiedzieć, że na tym etapie legislacyjnym byłoby to zadanie zbyt ambitne. Warto jednak pamiętać, że teza, iż polskie prawo spółek bardzo dobrze chroni wierzycieli, jest niezwykle potoczna. Według mnie polskie prawo spółek należy do najbardziej liberalnych, choć może to i dobrze, jeżeli porównywać je z wiodącymi systemami, takimi jak angielski, francuski, niemiecki czy włoski. Po prostu ochrona wierzycieli na gruncie polskiego prawa jest mitem, który niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Wypadałoby więc zauważyć, że to właśnie ci, którzy dążą do wprowadzenia takich rozwiązań, jak shadow directors czy odpowiedzialność za nienależyte dokapitalizowanie spółki, w gruncie rzeczy mają na uwadze interes wierzycieli.
@RY1@i02/2010/081/i02.2010.081.087.0003.001.jpg@RY2@
Fot.. Wojciech Górski
Michał Romanowski, członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, radca prawny w Kancelarii Romanowski i wspólnicy
członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, radca prawny w Kancelarii Romanowski i wspólnicy
Ustawa z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 ze zm.).
Ustawa z 15 września 2000 r. - Kodeks spółek handlowych (Dz.U. nr 94, poz. 1037 ze zm.).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu