"Gdybym mógł zmienić jeden przepis..."
@RY1@i02/2013/208/i02.2013.208.07000080a.802.jpg@RY2@
Michał Romanowski wspólnik w kancelarii Romanowski i Wspólnicy, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego
Gdybym mógł zmienić jeden przepis, to z kodeksu spółek handlowych wykreśliłbym art. 3751, zgodnie z którym walne zgromadzenie i rada nadzorcza nie mogą wydawać zarządowi wiążących poleceń dotyczących prowadzenia spraw spółki.
Oddzielenie własności od zarządzania w spółce akcyjnej jest nie tylko koncepcją błędną, ale de facto prowadzi do odgrodzenia niemalże chińskim murem zarządzających od akcjonariuszy. Nie boję się stwierdzić, że ustawodawca sprowadził akcjonariusza do roli inwestora finansowego, a zarząd do roli suwerena w spółce, który w złym tego słowa znaczeniu wybija się na niepodległość.
Problem ten jest bardzo aktualny, ponieważ jednej z przyczyn kryzysu finansowego z 2008 r. upatruje się w oderwaniu się zarządzających od interesu akcjonariuszy, którzy nie są właścicielami spółki. W konsekwencji mamy banki i firmy zbyt duże i zbyt ważne dla całego systemu, by mogły upaść oraz paradoksalnie zbyt duże, aby istnieć, ponieważ rządy poszczególnych państw są szantażowane tym, że upadek giganta pociągnie za sobą wysokie skutki społeczne. O ile wszelkie reformy w zakresie ładu korporacyjnego w Europie, włączając ostatni plan Komisji Europejskiej z 2012 r. w sprawie prawa spółek, zmierzają w kierunku aktywizacji akcjonariuszy, a więc przywrócenia im roli właściciela, a nie tylko inwestora, to polskie rozwiązania wciąż utrwalają suwerenność zarządu. Interes spółki staje się bytem samym w sobie, który jest oderwany od interesu osób, które ostatecznie ponoszą ryzyko ekonomiczne decyzji zarządzających, czyli udziałowców. Koncepcja interesu spółki jako kategorii abstrakcyjnej przyjmującej, że właścicielem majątku spółki jest spółka, a jej udziałowiec jest "tylko" udziałowcem, sprzyja jedynie hazardowi moralnemu zarządzających i uspołecznianiu strat.
Artykuł 3751 k.s.h. stanowi także realną przeszkodę wykształcenia się w Polsce doktryny spółek akcyjnych zamkniętych oraz spółek publicznych z większościowym udziałowcem (częściowo otwartych, a więc przymkniętych). Moim zdaniem bardzo ważne jest odbudowanie więzi emocjonalnej między akcjonariuszem a spółką, charakterystycznej dla właściciela. Prawo powinno stymulować do wykształcenia się funkcji akcjonariusza wspólnika zarządzającego, który współpracowałby ściśle z zarządem. Taka współpraca zapobiega bowiem ryzyku upadłości wynikającej z krótkoterminowej perspektywy wielu zarządzających związanej z presją na wynik.
Not. PB
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu